Zdanowicz Władysław M. - Koszta własne (GC) | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Zdanowicz Władysław M. - Koszta własne (GC) •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 0
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Zdanowicz Władysław M.
  • Tytuł: Koszta własne
  • Wydawnictwo: Czytelnik
  • Seria: z Jamnikiem
  • Rok wydania: 1990
  • Nakład: 40000
  • Recenzent: Grzegorz Cielecki
  • Recenzja: 75/2009
LINK Recenzja Grażyny Głogowskiej

kosztawlasne

Nasz James Bond z hotelu robotniczego

Wiele osób z mojego pokolenia (już czterdziestolatków) zbierało w dzieciństwie prospekty (dziś powiedzieliśmy foldery) zachodnich film samochodowych. Żeby zdobyć taki folder trzeba było napisać do producenta i czekać z nadzieją na przesyłkę. Łowcą folderów była także bohater książki „Koszta własne”, jedynego kryminału Władysława M. Zdanowicza, chłopak z Kwidzyna. Z tym, że on zbierał foldery jachtów.  Nie był świadom, że w jednej z przesyłek otrzymał tajny plan miejsca, gdzie zdeponowano narkotyki. A teraz dysponent towaru przybywa z Francji wprost w Ostrołęckie, by ów plan odzyskać.

Tak więc przez nieszkodliwe hobby można było trafić w sam środek afery narkotykowej i to za późnego Gierka

Książka bardziej przypomina powieść przygodową dla młodzieży niż kryminał milicyny, mimo że mamy tu standardowe śledztwo, ale oprócz tego autor poświęca dużo uwagi głównemu bohaterowi. Niestety książeczka jest dosyć niezborna przez swą rozwlekłość. Fabuła rozciągnięta na 188 stron spokojnie zmieściłaby się w połowie tej objętości. Żadnych zwrotów akcji, zaskoczeń. Cała prościutka intryga zostaje naszkicowana na pierwszych stronach i do końca książki nie zostaje już wzbogacona.  Czekamy tylko na moment, w którym milicja pochwyci handlarza narkotyków, licząc jednocześnie na to, że dzielnemu chłopakowi z Ostrołęckiego nic się stanie.  O to nie musimy się raczej obawiać, gdyż pod ręką jest kapitan Czarnecki i podległa mu porucznik Ewa Olszańska (odnotujmy kolejną dzielną milicjantkę w polskim kryminale) czuwają. Jest także porucznik Olczak z terenu, który dwoi się i troi by się wykazać i czmychnąć z Ostrołęki za pomocą kopa w górę.

Ale wróćmy do głównego bohatera, który w pewnym momencie zostaje porwany, uwięziony i zmuszany do wydania rzeczonej mapy.
Wojtek Grań z Kwidzyna jest..technikiem-technologiem wikliniarstwa i posiada piątą grupe zaszeregowania w Zakładach Celulozowo-Papierniczych w Kwidzynie. Mieszka w hotelu robotniczym „Celuloza” w Ostrołęce. Akcja powieści rozgrywa się w roku 1979 (publikacja książki w roku 1990, ale w stopce możemy przeczytać, że trzy lata – od 1987-  trwał proces produkcyjny tego tytułu. Kto wie, może brakowało papieru drukarskiego z zakładów w Kwidzyniu? Wiemy natomiast jak wygląda proces produkcyjny w jego zakładzie: „taśmociąg, ługowanie, ponowne dosypywanie zrębków i ługowanie, zamknięcie warnika, cyrkulacja trwająca sześć godzin, wydmuch masy otwarcie warnika i wszystkie czynności znowu od początku” (str. 81). Opis godny powieści produkcyjnej.
Nic dziwnego, że chłopak czasem chce się urwać przed końcem zmiany. Idzie do majstra i zgłosiwszy sprawę słyszy:
„- Masz wolna chatę i chcesz sprawdzić czy kurpianki nie mają czegoś w poprzek „
W ogóle w „Kosztach własnych” dominuje dowcip koszarowy. Kumple rozprawiają o wdziękach niewieścich: -”Ładna jest? - Brzydka nie jest... Jak ci się nie spodoba, to możesz zawsze kupić „Panoramę”. Jest też piękne stwierdzenie, o tym co w życiu najpiękniejsze: „żaglowiec pod pełnymi żaglami  w czasie sztormu, rasowy koń w galopie i piękna kobieta w każdej sytuacji” (str. 44).
Tak, Władek nie tylko cało wyjdzie z opresji, ale jeszcze dojrzeje życiowo, stanie się dorosłym mężczyzna. Zanosi się, że zostanie zaangażowany przez milicję do tajnej misji we Francji, co ma oczywiście ścisły związek z narkotykową aferą. Co więcej sam Władek czuje, że stał się kimś innym: „Od czerwca pójdę do PKS. (...) Mam dość takiego życia, które toczy się w sztywno określonych ramach. Wódka, podrywanie dziewczyn i udawanie, ze pracujemy absolutnie mi nie odpowiada” (str. 183). Straszne. Rozumiem, że można polubić pracę, ale stracić smykałkę do wódki i dziewczyn? To już pachnie chorobą psychiczną lub tanim dydaktyzmem. Nie wiem co gorsze. Aż prosiło się o kontynuację powieści, co niestety nigdy nie nastąpiło, gyż skończył się ustrój a wraz z nim padła także seria z Jamnikiem
 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.