Letki Wojciech - Zbrodnia prawie doskonała | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Letki Wojciech - Zbrodnia prawie doskonała •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 3
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Letki Wojciech
  • Tytuł: Zbrodnia prawie doskonała
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Ewa wzywa 07
  • Zeszyt nr 76
  • Rok wydania: 1975
  • Nakład:
  • Recenzent: Grzegorz Cielecki
  • Broń tej serii: Druga seta


Śmiertelny pech filatelisty, a więc kochanka utrzymywana z prac  zleconych

Tytuł „Zbrodnia prawie doskonała” przywodzi na myśl coś ze wspaniałej klasyki kryminału. Kojarzy się nieco z Agatą Christie czy Doylem. No, ale tylko tytuł. Treść jest już całkowicie milicyjna, zaś autor nie kojarzy się chyba z nikim i niczym. Zanim wziąłem do ręki „Ewę” nr 76 autorstwa Wojciecha Letkiego, nie słyszałem nic o jej autorze. Może klubowicz Ciaś będzie coś wiedział? Tym lepiej. Lubię sięgać po trzecioligowców w nadziei, że spotkam jakieś ciekawe zdanko czy obserwację obyczajową. I na tym odcinku Letki nie rozczarowuje.

Rzecz dzieje się w Warszawie. Kapitan Jacyna, palacz klubowych, prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa na pewnym ponurym pracowniku biura architektonicznego, którego hobby była filatelistyka (motyw wykorzystywany często od czasu „Otwartego okna” Andrzeja Piwowarczyka). Któż z nas zresztą nie zbierał znaczków w podstawówce. Sam zbierałem. Gdzieś w pawlaczu kurzy się kilka starych klaserów. Dziś to hobby uchodzi za dziwactwo podobne do recenzowania dzieł milicyjnych. Z osób znanych w MOrdzie jedynie klubowicz Byczak (Oddział Warszawa, Sekcja Wola) ma czasem filatelistyczne odruchy. Nie dalej jak w roku ubiegłym nabył 8 egzemplarzy tego samego znaczka, przedstawiającego lokomotywę parową.

Oczywiście, jak wszyscy wiemy, zbrodni doskonałej nie ma. Jak twierdził inny autor kryminałów milicyjnych, są tylko zbrodnie chwilowo nie wykryte (tak, to Edigey w „Szkielecie bez palców”). Letki dla uwiarygodnienia tytułu wprowadza co chwila mylne tropy i weksluje śledztwo w coraz to innym kierunku. Najpierw mamy więc motyw rabunkowy, potem szantaż. Wszystko bierze w łeb. W takim razie pozostaje już tylko jeden schemat do wykorzystania. Zgadliście. Jest to schemat: ślad prowadzi w przeszłość. Tak, to jeden z kilu archetypicznych motywów powieści milicyjnej. Obecny w dziesiątkach tytułów. Nie wyjawię tajemnicy, jeżeli powiem, że mamy dwa rodzaje śladów prowadzących w przeszłość: 1) ślad okupacyjny 2) ślad nieokupacyjny. Więcej nie wyjawię.

W każdym razie czyta się interesująco. Autowi nieobce są problemy młodzieży. Ten poboczny wątek wybija w utworze mocną czcionką i jest nawet zaznaczony na okładce typu puzzle, składającej się z trzech elementów: znaczki pocztowe, postać kobieca oraz długowłosy młodzieniec z gitarą. Ta ostatnia postać, to sympatyczny student Krzysztof Adamiak zamieszkały przy ul. Elbląskiej. Jacyna, jak wielu śledczych, postanawia go nieoficjalnie odwiedzić, jako że ten znał denata. Okazało się, że trafił na próbę zespołu muzycznego: Niewielki pokoik był tak zatłoczony, że niemożliwością wydawało się poruszanie się w nim. Siedziało tu czterech wąsatych brodatych młodzieńców, ubranych w obcisłe spodnie i barwne koszule. Ich twarze słabo majaczyły w gęstych kłębach papierosowego dymu. Środek pokoju zajmował komplet perkusyjny, który Jacyna w myśli nazwał ogromną kupą bębnów. Pod ścianą widniał kontrabas; obok na podłużnym bębnie afrykańskim leżał srebrzyście lśniący flet. Odsunięty do kąta stolik zawalony był stosami nut, butelkami po piwie i przepełnionymi popielniczkami.

W pierwszej chwili Adamiak myśli, ze Jacyna przybył w innym celu: – Istotnie mieliśmy małe nieporozumienie z sąsiadami, którzy narzekali na hałasy i usiłowali nas uciszyć przy pomocy dzielnicowego. Jak się szybko okazuje, Adamiak załatwił oficjalne pozwolenie w administracji na próby w ciągu dnia, dwa razy w tygodniu. Cóż za szacunek dla zasad współżycia społecznego. Cisza nocna to było mało. Ach, gdzie te czasy. W mojej klatce towarzystwo z czwartego piętra puszcza ponoć techno po nocach. Często po północy sąsiadka z prawej wychodzi w podomce, idzie na czwarte, wali w drzwi, a następnie uskutecznia na klatce schodowej dyskusje o łamaniu ciszy nocnej. Brzmi to głośniej niż jazgot windy, do którego się już przyzwyczaiłem i go nie słyszę. Któregoś razu sprowadziła nawet dwóch policjantów, ale nie udało im się sforsować drzwi technomaniaków.  Cóż, dzisiejsza młodzież jest zupełnie inna, niż ta w dziełka Letkiego. Dzisiejsza młodzież na pewno nie jest letka.

W trakcie rozmowy okazuje się, że sympatyczny i układny Adamiak Krzysztof jest fanem muzyki poważnej oraz że był niedawno w kinie „Palladium” (obecnie nieczynne – przyp. red.) na filmie „Serce to samotny myśliwy”. Kapitan Jacyna do tego stopnia jest pod wrażeniem, że sam udaje się na wspomniany film. Można więc z pewną dozą przesady powiedzieć, że przedstawiciel młodego pokolenia daje tu dobry przykład rozwoju kulturalnego stróżowi prawa. To z całą pewnością nowa jakość w powieści milicyjnej.

W toku czynności służbowych kapitan trafia do miejsca pracy denata. Tu nie dowiaduje się niczego nowego poza domniemaniem, jakoby filatelista miał kochankę: Ten ponurak, ta cicha woda, miał kochankę! Ależ to był cwany spec! Utrzymywał dziwkę z prac zleconych.

Mamy jeszcze kilka innych smaczków, które grzech byłoby pominąć. Oto dwie obserwacje uliczne:

1. (Nowy Świat) Kapitan Jacyna wyprzedził właśnie dwie chude, bose, ubrane w spodnie dziewczyny, które z przodu okazały się z brodatymi Szwedami.

2. (Zambrów) Wysiadł, przeciskając się przez gromadkę czarnowłosych Cyganiąt, które dłubiąc w nosach otoczyły Fiata zwartym kręgiem.

Jest także ciekawa obserwacja zachowania taksówkarzy: – Tylko na Główny jadę! – Krzyknął kierowca ze środka. Nie było czasu na dyskusję. Jacyna podsunął mu pod nos legitymację służbową. Tak, postać taksówkarza jest jedną z negatywnych ikon (takie modne słowo) powieści milicyjnej. Zawsze bezczelny i zachowuje się kierowca tramwaju lub autobusu – narzuca klientowi cel. Całe szczęście dziś jest nieco inaczej. Co najwyżej rżną na kasie, ale o tym, dokąd jechać, decyduje klient.

Polecam Letkiego jako lekturę do śniadania.

 
 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.