Zeydler-Zborowski Zygmunt - Major Downar przechodzi na emeryturę (WK) | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Zeydler-Zborowski Zygmunt - Major Downar przechodzi na emeryturę (WK) •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 2
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Zeydler-Zborowski Zygmunt
  • Tytuł: Major Downar przechodzi na emeryturę
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Klub Srebrnego Klucza
  • Rok wydania: 1984
  • Nakład: 100000
  • Recenzent: Wiesław Kot
  • Recenzja: 48/2013

LINK Recenzja Marzeny Pustułki

Otchłań mądrości

Urobiłem się przy tej powieści po łokcie. Bo niby zwykła czytanka kryminalna, a stanąłem nad otchłanią. I nikt mnie nie uprzedził.

Urobiłem się, bo nie da się czytać ot tak, fiu bdździu, a pominąć cały wsad myślowy, jaki tu został przez autora zainwestowany. To trzeba wyjąć, oświetlić, skatalogować. Bo papier blaknie, druk się zaciera, a przyszłe pokolenia też muszą mieć jakieś wskazówki na dalsze życie. Więc ja cierpliwie te perły przed te ewentualne wieprze z przyszłych pokoleń (przepraszam trzodę, ale to Słowo Pańskie!)…

Ale wstępnie - o co chodzi. Major Downar właśnie przeszedł na emeryturę i postanowił fakt uczcić wycieczką do Włoch. Kosztowała masę, ale to było marzenie, którego realizację musiał odkładać przez wiele lat. Włochy piękne, ale wycieczka mniej. Trafił mu się sąsiad-gaduła, skłócone małżeństwa, które trzeba godzić i przekwaterować. A także – polska wycieczka! – donosy uczestników na innych uczestników. Downar niby odwraca od tego wszystkiego głowę, ale z przyzwyczajenia wyławia ten i ów szczegół świadczący, że współwycieczkowicze prowadzą różne gry i stosują przemyślany kamuflaż. No, bo na przykład dwaj uczestnicy urwali się na chwilę i jeden z nich wrócił ranny, co wyjaśniał nadzwyczaj mętnie. Następuje jeszcze kilka podobnych fikołków i akcja przenosi się do Warszawy, gdzie wycieczka ma swoją codę. Bo jeden z uczestników, pech chce, że zawodowy grzybiarz, zatruł się muchomorem. Rusza korowód przesłuchań, w którym Downar pełni rolę konsultanta. Nie dość, że sprawa się nie posuwa, to jeszcze autor kończy ją niedbale, tuzinkowym fortelem. Jak by sam znudził się własną opowieścią. I na koniec w trakcie długiej perory – zaschło mu w gardle – Downar wydobywa na wierzch ogromnie rozgałęzioną intrygę. Trochę to – diabeł z pudełka.

Sprawy polszczyzny. „Przystojna stewardessa”. Całe życie uczono mnie, że „przystojny” to jest facet, a dziewczyna: ładna, piękna, zjawiskowa. A może źle mnie uczono?

Pewna dama posiadała „dłonie wąskie, rasowe”. No dobrze, ale jakiej rasy?

Zdarzają się nawiązania do tekstów kultowych. O kolacji we Włoszech: „Mieli zjeść pierwszą wieczerzę na ziemi włoskiej”. Tekst podrywacza: „Jak się pani czuje po powrocie na ojczyzny łono?”

Kelner do klientki:„Subito, signora”. Nam dziś „subito” kojarzy się z czymś zupełnie innym.

„Po krótkim odpoczynku wyruszyli na zwiedzanie historycznych zabytków.” Pewnie są i inne niż historyczne, ale człowiek już z przyzwyczajenia zwiedza te historyczne.

O fiacie 126p. „Nawet nie wypada, żeby taki poważny człowiek wciskał się do puszki na konserwy.” Ciekawy związek między puszką i konserwą.

„Ponury typ, przypominający chorego na wątrobę kormorana.” Jak wygląda kormoran chory na wątrobę? Wyzwanie dla wyobraźni.

Drobiazgi z epoki. „Był odświeżony, wesoły, pachniał dobrą wodą kolońską, nabytą zapewne w Peweksie”. Jaka to woda nie wiadomo. Należy domniemywać, że nie „Przemysławka”.

Major Downar zwiedza Wenecję: „Deszcz przestał padać i słońce zaczęło mocno przypiekać. Zdjął więc marynarkę i narzucił ją sobie na ramiona. Pozbył się też krawata, rozpinając pod szyją koszulę”. Są Włochy, wakacje, upał, ale polski turysta obowiązkowo pod krawatem.

Polska wycieczka po raz pierwszy przy szwedzkim stole: „Samoobsługa. Każdy brał talerz, albo nawet dwa talerze, sztućce i sam nakładał sobie potrawy. Przybysze z Polski byli tak oszołomieni tym zaopatrzeniem, że w pierwszej chwili nie wiedzieli, co brać.”

Dialog turystyczny: „- Gdzie ja nie byłem, panie kochany, gdzie ja nie byłem. Kręci się człowiek po świecie, jak ten Żyd wieczny tułacz. Trochę tu, trochę tam. - I bez trudu dostaje pan paszport na takie częste wyjazdy?”

Kwestia alkoholowa. Major Downar o swojej opaleniźnie: „ - A ta >>opalenizna<< to może raczej od wina aniżeli od słońca”. Znamy to zjawisko i jego nosicieli. Widujemy ich na wszystkich parkingach wszystkich marketów. Na twarzy ta niepowtarzalna głęboka purpura. Po angielsku: deep purple.

Kwestia urody kobiecej: „Miała miłą twarz i prześliczne falujące, popielatoblond włosy.” Przyznaję – tego koloru nie umiem sobie wyobrazić. Może koleżanki coś podpowiedzą..?

Technologia: „Downar zdjął z ręki zegarek i nakręcił go.”

Dialog meblowy: „- Te foteliki Helenka niedawno zdobyła. - Bardzo wygodne - pochwalił Downar. - Pewnie odrzut z eksportu.”

No i wreszcie clue programu – nieprzebrana mądrość życiowa. Niekiedy i po dwa, trzy głębokie zdania na jednej stronicy. Wypisałem je sumiennie, bo żal te niesłychanie celne myśli pominąć. A poza tym – jako się rzekło – te przyszłe pokolenia… Brałem pod uwagę tylko te aforyzmy, które dotyczą całej ludzkości. I te poprzedzone najszerszym kwantyfikatorem: zawsze, wszędzie, każdy itp. I te wszystkie z „się”. Więc - jak leci:

  • Każdy człowiek powinien mieć jakieś swoje hobby.
  • Każde miasto w świetle lamp i neonów zyskuje na tajemniczości, a jednocześnie upodabnia się do innych miast, zatracając w pewnym sensie swą indywidualność.
  • Zawsze jest rzeczą pożyteczną jak najwięcej wiedzieć o ludziach, którzy nas otaczają.
  • Nigdy nie wiadomo, co kiedy może się przydać.
  • Jesienna pogoda bywa zdradliwa.
  • Człowiek posiada ograniczoną zdolność odbierania tego, co widzi i słyszy.
  • Jak tylko ktoś zostaje kierownikiem, zaraz wyobraża sobie Bóg wie co.
  • Czasem człowiek powie coś, czego później żałuje.
  • Kierownik grupy powinien odznaczać się spostrzegawczością.
  • Wszystko dobre, co się dobrze kończy.
  • Starzy ludzie często miewają różne swoje dziwactwa, a przede wszystkim kierują się skrajnym egoizmem.
  • Nie zawsze w życiu układa się wszystko tak, jak by człowiek pragnął.
  • Każdy jest w pewnych momentach trochę romantykiem.
  • Technika zaczyna się obracać przeciwko człowiekowi.
  • Każdy powinien od czasu do czasu wypocząć od pracy zawodowej.
  • Zapewne można popełnić zbrodnię doskonałą, ale to nie takie proste.
  • Kto śpi, nie grzeszy.
  • To nieładnie podsłuchiwać.
  • Wszystko, niestety, powszednieje.
  • Każda rytmika staje się z czasem nudna.
  • W niczym nie trzeba przesadzać.
  • Czasem najuczciwsi ludzie mają taki podejrzany wygląd.
  • Czasami człowiek chce się przed kimś wyżalić.
  • Życie bez niespodzianek, byłoby bardzo monotonne.
  • Człowiek, który ogranicza się wyłącznie do codziennych czynności, powinien sobie co prędzej kupić trumnę.
  • W dzisiejszych czasach człowiek jest otaczany coraz liczniejszymi stadami baranów.
  • Nie święci garnki lepią.
  • Nie wolno rzucać lekkomyślnie podejrzeń.
  • Różnie się układa między ludźmi.
  • Czasem tak jakoś instynktownie czuje się do danej osoby albo sympatię, albo niechęć.
  • Tylko szczera rozmowa może ludzi do siebie zbliżyć.
  • Każdy musi kiedyś umrzeć, jeden wcześniej, drugi później.
  • Mężczyzna powinien mieć parę żon.
  • Nikt nie uniknie swego przeznaczenia.
  • Człowiek jest niepoprawnym marzycielem.
  • Serce nie sługa.
  • Bezczynne siedzenie i czekanie nie należy do przyjemności.
  • W afekcie ludzie często działają niezbyt rozsądnie.
  • Posunięcia, zapewniające pozornie stuprocentowe powodzenie, okazują się w rezultacie fatalnym niewypałem.
  • Każdy swoje sprawy, swoje przeżycia uważa za nietypowe.
  • Co kara śmierci, to kara śmierci.
  • Nic ciekawego nie ma teraz w tych gazetach.
  • Nie zawsze jest bezpiecznie dowierzać pierwszemu wrażeniu. Można się fatalnie pomylić.
  • Artyści dążą do zerwania z wszelkiego rodzaju konwenansami.
  • I wreszcie korona mądrości: „Należy unikać uogólnień.”


Gdyby ktoś uparcie dopytywał, dlaczego uparłem się na tę głębię, odpowiem cytatem z powieści: „Czasami coś pozornie głupiego okazuje się w rezultacie nie takie głupie.”

Poza tym niektóre aforyzmy jakoś bardziej nas dotyczą. „Z kobietami nigdy nic nie wiadomo.” To jak z Dorotą, która wczoraj zważyła w markecie rabarbar jako owoc, nie warzywo. I była scena przy kasie.

Albo: „Wino co innego, a żytniówka co innego.” Ileż to lat zajęło nam dojście do podobnego wniosku…

Jest też coś bezpośrednio o mnie: „W dzisiejszych czasach tak często spotyka się ludzi, którzy pozornie wydają się zupełnie normalni, a w gruncie rzeczy...”

 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.