Zeydler-Zborowski Zygmunt - Kukułka bez zegara | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Zeydler-Zborowski Zygmunt - Kukułka bez zegara •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 4
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Zeydler-Zborowski Zygmunt
  • Tytuł: Kukułka bez zegara
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Ewa wzywa 07
  • Zeszyt nr 79
  • Rok wydania: 1975
  • Nakład: 100000
  • Recenzent: Grzegorz Cielecki


Kto wartburgiem wojuje od warturga ginie

Czytając pod rząd kilka „Ew” stworzonych przez Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego można odnieść wrażenie, że niektóre z nich były pisane z lepszym czy gorszym, ale jakimś tam pomysłem, inne zaś wyraźnie na kolanie. Do tej właśnie grupy muszę niestety zaliczyć „Kukułkę bez zegara”. Najlepszy jest niewątpliwie tytuł. W owej kukułce ukryte były kosztowności, o które m.in. toczy się gra. Milicja zaś miała kompletnie niedorzeczny pomysł znalezienia zegara od tejże kukułki. Czy to się może udać? Tak, ale tylko u Zborowskiego.

Oczywiście koronne dowody to głupio pozostawione odciski palców oraz mikroślady (okazało się, że sprawczyni  pozostawiła w feralnym wartburgu nitkę z tweedowej sukienki). To żelazne motywy u Zborowskiego. Ktoś zostawia odciski palców na skalpelu, którym dokonuje morderstwa albo smar narciarski w samochodzie i to go gubi.

Otruta zostaje niejaka Wołczewska. Od razu wiadomo, że w grę wchodzi motyw rabunkowy. Kobiecina była posażna, a przy tym sknerowata. Jak zwykle Downar rusza tropem powiązań rodzinnych i znajomości. Zanim się jednak pojawi na scenie, to też dość typowe u Zborowskiego, otrzymujemy niemrawą ekspozycję.

Autor chyba czul miałkość sytuacji, gdyż ożywił fabułę drugim trupem. Tym razem w Otrębusach zostaje znaleziony mężczyzna przejechany wartburgiem (och to marzenie PRL-owskiej klasy średniej). Przejechanie przez samochód to dosyć rzadki motyw, ale warto wspomnieć w tym miejscu „Gwiazdy spadają w sierpniu” Witolda Biengo oraz „Żółtą Kopertę” Jerzego Edigeya. Tyle o fabule. Zdradzę jedynie, że podwójną morderczynią  okazuje się kobieta udająca przyjaciółkę. Cóż, pociąg do pieniędzy może uczynić z człowieka.

Ciekawsze od treści wydają się przyczynki do charakterystyki Dowanra.  Zwykł częstować gości herbatą madras. Posiadał ją na stanie w komendzie, wraz z czajnikiem. Na spotkanie za znajomym Downar udaje się do Stowarzyszenia Dziennikarzy (istniejąca nadal dość droga knajpa przy Foksal 1/3). Spożył tu najpierw wódkę zakąszając śledzikiem w śmietanie, a potem coś gorącego (nie wiemy co) i piwko. Następnie poprawił koniakiem (koniak jest tak oczywisty u Zborowskiego jak to, że doba ma 24 godziny). Jest także kolejny smaczek ukazujący wrażliwość Downara na wdzięk niewieści: „Downar z zainteresowaniem obserwował postawną, dobrze zbudowaną blondynkę, która miała w sobie dużo dość trywialnego seksu. To była kobieta mogąca się bardzo podobać mężczyznom. On jednak wolał mniej agresywny typ urody”. Tak, Downar, zdecydowanie nie lubił nachalnego seksu, ale dopiero gdy dojrzał. Wcześniej był wcale jurnym oficerem milicji i seks zajmował ważne miejsce w jego życiu. Proszę zajrzeć do „Czarnego mercedesa”.  Pamiętajmy natomiast, że Downar nigdy się nie ożenił i nie ożeni, gdyż Zborowski już nie żyje. Zawsze jednak zauważał kobiety, nawet będąc już emerytem -  „Major Downar przechodzi na emeryturę”. Wtręty o Downarze są zdecydowanie najcenniejsze w tej „Ewie”. Po zakończeniu dochodzenia Downar jest w bardzo dobrym nastroju. Do tego stopnia, ze usiłuje pogwizdywać fragment w „Madame Butterfly”. Robi to jednak na tyle nieudolnie, że porucznik Olszewski prosi go, by przestał.

Ze stałych elementów warto także zwrócić uwagę na kolejną sylwetkę dozorcy: ”Dozorca okazał się człowiekiem zniechęconym do świata. Spowodowane to było zapewne złym funkcjonowaniem wątroby. Twarz miał pożółkłą, potężne worki pod oczami. Przyjął przedstawicieli władzy bez entuzjazmu”. Jeżeli mnie kiedyś najdzie, to popełnię osobny tekst „Archetyp dozorcy w twórczości Zygmunta Zeydler-Zborowskiego”.

Nie zabrakło oczywiście ozdobnego wulgaryzmu: - „To ta kurwa. – Kogo ma pani na myśli? – spytał spokojnie Downar.” Chodzi o jedną z epizodycznych postaci o ksywie Lola.

Na zakończenie przepis na sałatkę, którą Elżbieta przygotowywała dla męża: ”Wędzona makrela, drobno pokrojona papryka, pietruszka, jajka na twardo i to wszystko przyprawione majonezem”. Postaram się któregoś dnia podac taka na spotkaniu klubowym. Tylko majonezu dam więcej.
 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.