Wołowski Jacek - Porwano dziecko (GC) | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Wołowski Jacek - Porwano dziecko (GC) •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 1
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Wołowski Jacek
  • Tytuł: Porwano dziecko
  • Wydawnictwo: MON
  • Seria: seria Labirynt
  • Rok wydania: 1959
  • Nakład: 30000
  • Recenzent: Grzegorz Cielecki


Inspektor w szalecie czyli kidnaping po warszawsku


Zapewne pierwszy kryminał milicyjny z motywem kidnapingu. Ginie córka pewnego inżyniera. Porwanie nastąpiło na ul. Puchatka w chwili, gdy dziewczynka wracała ze szkoły. Porywcze żądają okupu kontaktując się z rodzina porwanej za pomocą listów ułożonych z wyciętych liter gazetowych. Śledztwo podejmuje porucznik Łojek, o którym niestety niczego bliższego się ni dowiadujemy. A szkoda, gdyż bliskie są nam rozterki duchowe i służbowe przedstawicieli prawa. W dochodzeniu biorą udział dziesiątki funkcjonariuszy różnego szczebla i można odnieść czasem wrażenie, że całe siły stołecznej milicji zostały rzucone w miasto do wyjaśnienia sprawy. Roi się od pracowników, komendantów i naczelników. O tyle to dziwne, iż nie sugeruje się, by inżynier był szefem rządu lub chociaż ministrem.

Wszystkie postacie reprezentujące prawo, jak również ofiary są papierowe i zaznaczone jedynie szkicowo. Dużo więcej możemy dowiedzieć się natomiast o przestępczym półświatku, mimo że bohaterowie też nie są w większości znani nawet z imienia. Utrudnia to nieco orientację w przestrzeni powieściowej i zmusza Czytelnika do bacznej uwagi.

Porywaczy jest dwójka i łączy ich szczególna relacja. Najpierw poznajemy „młodą  szczupłą blondynkę” i jej szefa-kochanka. Mężczyzna ów ma zdecydowanie władczy stosunek do niewiasty. Nie pozwala jej nawet na podniesienie głosu besztając pod byle pretekstem następującymi słowy:”- Zamknij pysk – mówi mężczyzna ze złością . – Zamknij pysk – mówię! – powtarza i wstaje z krzesła.” Już się obawiamy, że podejdzie i zdzieli blondynę bez łeb, ale powstrzymuje się. Widać tylko trochę wyszedł z nerw.  Nawiasem mówiąc mamy tu do czynienia z jedną z pierwszych postaci w galerii tzw. głupich blondynek (być może Wołowski jest tu prekursorem).

Pierwsze przejęcie okupu  - z piwnicy na ul. Żelaznej – nie dochodzi do skutku. Drugie zaś rozpoczyna się od informacji umieszczonej w ...trzeciej kabinie od lewej szaletu publicznego przy pl. Trzech Krzyży. Teraz WC-tu tam już nie ma, tylko wietnamskie jadłodajnie (cóż za niebotyczne przeobrażenie). Szalet ten był znany niegdyś jako enklawa środowisk homoseksualnych. Nie dziwi  więc  pytanie zadawane przez inspektora jednemu z milicjantów: - Pilna sprawa. Czy macie jakieś dojście do towarzystwa, które odwiedza ustęp na p. Trzech Krzyży?”

Porywacze grasują po całym mieście. Maja melinę na MDM, na Powązkowskiej i Targowej.. W drugim z wymienionych miejsc ma znajdować się dom schadzek i nielegalny lokal gastronomiczny. Całe szczęście milicji udaje się spenetrować wszystkie miejsca : „Rozmaici faceci w gaciach tam biegali albo i bez gaci nawet (...) A dziewczyny – wszystko stare znajome” (nie wiemy czy także bez gaci, a szkoda). Z kolei na Targowej dochodzi do szarpaniny w kamienicy, następnie bójki, a w końcu strzelaniny u zbiegu z Ząbkowską. Kule świszczą i krew się leje. Sceny jak z westernu. Opis jest tyle dynamiczny, co chaotyczny. Ciężko się zorientować w szczegółach aż do chwili, gdy jeden z milicjantów nadaje: „Tu alfa...tu alfa..(...) Potrzebny jest pies z przewodnikiem na róg Targowej i Ząbkowskiej.

Warto zwrócić także uwagę na fakt, że działalność społeczna była kiedyś oczywistością. W zidentyfikowaniu sprawcy pomógł jeden z klientów poczty, działacz Ligi Przeciwalkoholowej. Kidnapera zdradziły wódczane wyziewy z ust porywacza.

Sporo wydarzeń jak na 80 stron druku. Zapewne jest to najkrótsza powieść milicyjna.  Mimo to nie czyta się jej lekko i przyjemnie.

 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.