Wojt Albert - Prawdziwy mężczyzna | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Wojt Albert - Prawdziwy mężczyzna •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 1
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Wojt Albert
  • Tytuł: Prawdziwy mężczyzna
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Klub Srebrnego Klucza
  • Rok wydania: 1988
  • Nakład: 100000
  • Recenzent: Katarzyna Piwowarczyk-Atys



Seks w wielkim mieście, czyli przygody adwokata

„Prawdziwy mężczyzna” to prawdziwa powieść sensacyjna!!! Nie brak w tej książce przemocy, seksu, mocnych słów i barwnych opisów Warszawy.

Głównym bohaterem jest niejaki Jerzy Sumiński. „Człowiek bez przeszłości” przybywa po kilkuletnim pobycie w więzieniu do Warszawy, i wokół niego koncentrują się wydarzenia powieści. Rzecz się dzieje w środowisku przestępców z Warszawy i Trójmiasta. Tajemnicze morderstwo emerytowanego milicjanta jest początkiem sensacyjnej intrygi. Zakończenie powieści jest bardzo zaskakujące, więc nie będę go zdradzać potencjalnym czytelnikom. Mogę tylko powiedzieć, że czyta się to ze rosnącym zainteresowaniem. Nawet wciąga...

Jak wspomniałam, nie brak w tej książce prawdziwego, żywego języka, słowa na „k” i inne brzydkie wyrazy są tu na porządku dziennym. Rozmowy między policjantami i podejrzanymi także nie pozostawiają nam wątpliwości, że autor mógłby być doskonałym scenarzystą telenoweli „Prawdziwe psy”. Oto kilka próbek jego stylu: „Dlaczego go zabiłeś? – huknął nagle milicjant. – Czy dla tych paru złotych które miał w portfelu? (...) Gadaj prawdę do jasnej cholery!”.

Nietrudno się domyślić że tytułowym „prawdziwym mężczyzną” jest Sumiński. Toż to prawdziwy macho w wydaniu nadwiślańskim. Wysoki, niebieskooki blondyn, o imponującej tężyźnie fizycznej (w książce znajdziemy parę opisów walk z kilkoma przeciwnikami), nic więc dziwnego że kobiety ulegają jego nieprzepartemu urokowi prawdziwego samca: „zarzuciła mu ręce na szyję i przytuliła się niczym wystraszone zwierzątko. – Jesteś taki odważny, taki silny! – wyszeptała z podziwem i jakoś miękko. – Prawdziwy mężczyzna... W nagłym odruchu zrzuciła szlafrok i niecierpliwie zaczęła mu rozpinać koszulę. Zanim się spostrzegł, również był nagi”. Niestety, tutaj rozdział się kończy, i nie dane jest nam doczekać się kontynuacji tego interesującego wątku. Cóż, powieść milicyjna zawiera jedynie momenty ze służby.

Łóżkowe wyczyny bohatera tak komentuje inna bohaterka: „Ależ z ciebie kochanie babiarz (...) trzymam zakład, że z tą wydrą Jolką zdążyłeś się już przespać. – Owszem, no i co z tego? (...) Przylgnęła do niego jak kotka, i kołysząc biodrami podeszła do okna. (...) powolnym, wystudiowanym ruchem zaczęła zdejmować sukienkę (...) zrzuciła majteczki i zupełnie naga zaczęła krążyć po pokoju”. Nasz Casanova oczywiście nie przegapi takiej okazji: „Przyglądał się jej jak urzeczony, ale jej jędrne ciało było pokusą nie do przezwyciężenia. Podbiegł do Waliconiowej, poderwał ja z ziemi i zaniósł do łóżka”. Mmmmm.... „nie mógł się oprzeć wrażeniu, że Anna jest jeszcze ‘ostrzejsza’ od Dańskiej”. Któraż z kobiet nie marzy o takim mężczyźnie...?

Sumiński jest pewien swojego uroku, i tak komentuje swoje osiągnięcia: „Musiałem odpocząć, żebyś miała ze mnie pociechę – mrugnął do niej znacząco – babka klasa to i facet musi być na chodzie!” (szkoda tylko że nie wiem, po czym musiał tak odpoczywać).

Z miejsc kultowych wspomniany jest bar „Kosmos”. Mieścił się on przy ulicy Krasińskiego, miedzy „Delikatesami”, a Centralą Rybna, znaną z bardzo grubej ekspedientki. Teraz zostały jedynie przetransformowane delikatesy, obecnie „Lukullus”. Zamiast rybnego mamy knajpkę dla zamożnych Żoliborzan – „Retro”, a lokale po „Kosmosie” zajmuje oddział PKO BP. Signum temporis...

Część wydarzeń rozgrywa się w mordowni „Niedźwiadek”, jednak gdzie się mieści ten wspaniały lokal – nie wiem, trudno się było zorientować. W każdym razie opis jest bardzo zachęcający: „Wewnątrz panował typowy dla takich spelunek zaduch. Odór alkoholu mieszał się z zapachem ludzkiego potu, i zawiewająca z kuchni spalenizną, a papierosowy dym kłębił się w każdym kącie ciasnej salki”.

Podsumowując – da się czytać, a dodatkowego smaczku książka nabiera dla osób znających topografię Żoliborza.


PS. Zastanawiają mnie zbiegi okoliczności, które sprawiają, że czytam książki MOrdowe dziwnymi seriami. Pierwsza seria: „W cieniu instytutów naukowych” (Ziemski i ‘To tylko strach, kochanie’), druga seria – wielcy gimnastycy w akcji (Kłodzińska i Wojt, gdzie mamy przestępców obdarzonych niezwykłymi umiejętnościami ekwilibrystycznymi). Co mnie jeszcze czeka?

 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.