Węgiel Marta - Przypadkowy kadr | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Węgiel Marta - Przypadkowy kadr •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 5
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Węgiel Marta
  • Tytuł: Przypadkowy kadr
  • Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza Jolanta Jawornicka
  • Seria:
  • Rok wydania: 2004
  • Nakład:
  • Recenzent: Anna Lewandowska


Przypadkowy kryminał

Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy pisać o tej książce, gdyby nie to, że jej autorką jest... bohaterka kryminałów!
Otóż w kilku ostatnich książkach Joanny Chmielewskiej występuje Martusia, czyli Marta Węgiel, krakowska dziennikarka telewizyjna. Panie poznały się kilka lat temu, kiedy Marta Węgiel postanowiła nakręcić film o pani Joannie. Film powstał całkiem niezły (nosi tytuł „Joanna Chmielewska czyli moje wykopane studnie”), zawiązała się też przyjaźń, której efektem jest nowa bohaterka książek Joanny Chmielewskiej, czyli właśnie Martusia, oraz dwie książki napisane przez ową Martusię.
Pierwsza z tych książek to niby-biografia Joanny Chmielewskiej zatytułowana „Jak wytrzymać z Joanną Chmielewską”. Treść książki nie zwala z nóg - znajdujemy w niej głównie to, co mogliśmy już przeczytać w „Autobiografii” bohaterki i obejrzeć w filmie, uzupełnione osobistymi przeżyciami pani Marty, słowniczkiem wyrazów spotykanych niemal wyłącznie w książkach Chmielewskiej (zapewne dlatego nosi nazwę Słowniczek Chmielewski) i bibliografią, w której pani Marta zachwyca się każdą książką Chmielewskiej z osobna. Ciekawa jest natomiast forma książki. Otóż niemal każdy akapit książki komentowany jest przez jej bohaterkę (coś niby wywiad-rzeka - właściwie na okładce powinny figurować dwie autorki). Książeczka jest bogato ilustrowana - wszystkie marginesy ozdobione są rysunkami Iwony Siwek-Front, które budzą bardzo mieszane uczucia, jest też cała masa zdjęć - bardzo ładnych, w sepii, ale wielkości znaczków pocztowych, bez użycia lupy nie da się ich obejrzeć.
Ale nas, miłośników kryminałów, bardziej zainteresuje druga książka Marty Węgiel zatytułowana „Przypadkowy kadr”. W założeniu jest to kryminał i rzeczywiście, trup pada niemal na samym początku książki (zostaje zamordowany jeden z dyrektorów telewizji). Dalszy ciąg to właściwie powinno być śledztwo, ale przyznam się szczerze, że w pewnym momencie całkowicie zgłupiałam i zaczęłam się gubić w tłumie postaci, zaludniających tę książkę oraz w mnogości wątków. Niemal każdy nowy rozdział wprowadza na scenę jakąś nową postać, trudno nie zgubić się w gąszczu imion (zwłaszcza, że bywają podobne, np. Jacek i Jarek), postaci nie mają zbyt wyrazistych charakterów i trudno je odróżnić od siebie. Wszyscy są zawikłani w jakieś romanse, mają kłopoty rodzinne, jednym słowem wielki bałagan i konia z rzędem temu, kto mi wytłumaczy, kto z kim śpi i kto z kim się rozwodzi.
Są też, oczywiście, jacyś policjanci prowadzący śledztwo, jeden z nich zostaje nawet podstawiony za dziennikarza, żeby rozgryzać sprawę od środka, ale niewiele to pomaga w zrozumieniu zawiłej intrygi.
Podobną formułę Joanna Chmielewska zastosowała w „Szajce bez końca” - też niekończący się korowód postaci, ale już po drugim czytaniu zaczęłam je odróżniać. Bo w przeciwieństwie do swojej przyjaciółki pani Joanna stosuje opisy, natomiast pani Marta bazuje głównie na dialogach. Opisy są, owszem, ale bardzo skrótowe i przypominają raczej didaskalia. Taka forma prawdopodobnie sprawdza się przy pisaniu scenariuszy, ale w literaturze trochę jednak razi.
W książce „Trudny trup” Joanna Chmielewska opisuje powstawanie scenariusza serialu telewizyjnego. Piszą go razem z Martusią. Nie mam całkowitej pewności, ale wydaje mi się, że ten scenariusz to właśnie „Przypadkowy kadr”. Powstały nawet trzy czy cztery odcinki, które wyemitowała TVP, jednak w tak niezręcznie wybranej porze, że mało kto je oglądał. Ja zdołałam trafić na kawałek jednego z odcinków tylko dlatego, że zadzwoniła moja przyjaciółka i kazała mi natychmiast włączyć telewizor. Siedziałam potem przed ekranem zdumiona i zastanawiałam się, czy oglądam „Klan”, „M jak miłość” („ulubiony” serial naszego Prezesa), czy może jeszcze coś innego. Podobno serial był tak nieudany wyłącznie dlatego, że do jego nakręcenia wybrano reżysera absolutnie pozbawionego poczucia humoru. Możliwe, nie będę się sprzeczać.
Tak więc książka mało przypomina kryminał. Jeszcze mniej powieść humorystyczną, których mistrzynią była swojego czasu Joanna Chmielewska. Być może Marta Węgiel miała nadzieję, że spłynie na nią odrobina talentu jej przyjaciółki i zacznie pisać świetne książki, ale nie wyszło. Okazuje się, że talent nie jest zaraźliwy.
Podczas czytania „Przypadkowego kadru” przypomniał mi się stary dowcip o książce telefonicznej: Bardzo dobra książka - mówi ktoś po jej przeczytaniu. - Akcja wprawdzie marna, ale za to ilu bohaterów!
•Tagi•: Inne Inna 2004 Poza Setami
 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.