Sawczenko Władimir - Odnajdziesz się sam | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Sawczenko Władimir - Odnajdziesz się sam •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 3
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Sawczenko Władimir
  • Tytuł: Odnajdziesz się sam
  • Wydawnictwo: Czytelnik
  • Seria:
  • Rok wydania: 1975
  • Nakład:
  • Recenzent: Grażyna Głogowska
  • Recenzja: 132/2009

Jeżeli nie zrazicie się mnogością nazwisk wysypujących się z pierwszych stron powieści - zarówno fikcyjnych postaci (mała próbka ilustrująca: Żora Georgij Daniłowicz Prachow, Arkadij Arkadiewicz Azarow, Harry Chartonowicz Chiłobok, Matwiej Apollonowicz Onisimow, Wiktor Witalewicz Krawiec, Kołomyjec Helena Iwanowna, Wano Aleksandrowicz Androsjaszwili, Żałbek Bałbekowicz Pszemakow, Ałgaja Garaża...) ale i znanych z kart podręcznika do historii powszechnej - Czapajew, Lenin, Kiereński, Kołczak, Łomonosow, Faraday, Einstein... i przejdziecie przez barykadę zbudowaną z bardzo skomplikowanych terminów naukowych, których nawet zacytowanie wydaje się niesłychanie trudne (żeby  nie być gołosłowną: "Badanie możliwości samoorganizacji układu złożonego w układ o wyższym stopniu komplikacji przed integralnym (nie zróżnicowanym pod względem sygnałów i symboliki) wprowadzaniu różnorodnej informacji na drodze rozbudowywania układu zgodnie z jego sygnałem wyjściowym."), to będziecie mogli poznac mariaż powieści kryminalnej z fantastyką naukową, okraszoną propagandą radziecką z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia.

W Dnieprowskim Instytucie Systemiologii znaleziono zwłoki młodego naukowca, Walentina Kriwoszeina. Nikt denata w zakładzie nie lubił a ktokolwiek zapytany o opinie krzywił się "Kriwoszein...rzecz sama w sobie". Bo to był trudny człowiek. A to pieklił się, że nowy blok nie oddany na czas i nic się nie dzieje tylko ciągle wyznaczane są nowe terminy realizacji - 1maja , Święto Rewolucji, Dzień Konstytucji, 8 marca...
A to wypominał, że zamówione czujniki bioelektryczne do elektroencefalografii nie zostały dostarczane, nie mówiąc już o odczynnikach czy aparaturze.Trudno się dziwić, że był omijany w przydziałach - nikt w całym Instytucie nie mógł zapomnieć jego wystąpienia na obronie habilitacji Harrego Chartonowicza Chiłoboka -sekretarza naukowego decydującego o realizacji zamówień. Nie tylko naraził się Chiribokowowi ale swojemu bezpośredniemu przełożonemu, którego nie powiadamiał o przeprowadzanych eksperymentach. Tajemnicą poliszynela było, że profesor Arkadiusz Arkadiewicz Azarow: "Marzył o odkryciu jak młodzieniec o utracie niewinności."

Tylko Kriwoszein, jako jedyny w całym instytucie, miał obiekcje co do akcji odczytów naukowych na wsi w czasie żniw. Nielubiany odludek w dodatku pracoholik: "Bywało i tak, że o jakiejkolwiek porze wychodziłoby się z Instytutu, u Kriwoszeina we wszystkich oknach iluminacja". Nic dziwnego, że oddawał prace na pół roku przed terminem. W obronie naukowca należałoby powiedzieć, że mimo powyższych wad nie był osobnikiem beznadziejnie wyobcowanym. Pracuje tak ciężko nie dla pieniędzy czy awansu tylko aby radzieckim ludziom żyło się lepiej i szczęśliwiej.
Sam złożył najbliższemu współpracownikowi - z lekkim opóźnieniem  - "Najlepsze życzenia z okazji 1maja". Spacerując po głównym prospekcie (rozkoszny, zapomniany rusycyzm - dla niewtajemniczonych "deptak") przygląda się modnie uczesanym kobietom, nawet zna nazwy tych arcydzieł sztuki fryzjerskiej - "po tyfusie", "po babskiej kłótni", "pokochaj mnie za charakter". Przyznajcie, że bardzo obrazowe nazwy... Podziwia sklepy bogato zaopatrzone we wszelkie dobra, do tego dostępne dla wszystkich. Kriwoszein także po śmierci był krnąbrny i nie skory do współpracy - jego ciało w ciągu kilku minut rozpuściło się, został jedynie... szkielet.

Kapitan Onisimow prowadzi śledztwo sam. W pracy może skorzystać z najnowszych osiągnięć techniki - z wideotelefonu. Nowoczesność proszę państwa! Przez moment zastanawia się, czy nie powiadomić oficera Bezpieczeństwa -przecież wróg nie śpi i może pomocnik Kriwoszeina to amerykański szpieg pragnący ukraść dorobek uczonego? Nie robi tego, boi się, że mu śledztwo od razu odbiorą i nie podniesie procentu wykrywalności - jego posterunek ma najgorszy wynik w okręgu. Tego samego zdania jest jego przełożony"... zepchnąć sprawę do Bezpieczeństwa? - z żołnierską prostotą zakończył komendant i pokręcił głową. -Oj,nie śpieszcie się! Jeśli my, milicja, wykryjemy przestępstwo z zagranicznym, powiedzmy, akcentem, to ani nam ani społeczeństwu to nie zaszkodzi a wszyscy skorzystają."

Zaskakujące ,że w ZSRR milicjant nawet w stopniu kapitana nie ma szans w konfrontacji z radzieckim uczonym. "Jego rosyjska dusza nie potrafiła pokonać w sobie szacunku wobec nauki, stopni i tytułów naukowych. Od czasu kiedy spojrzał na listę płac pracowników naukowych, jego szacunek podwoił się. Naukowiec zarabiał przeszło dwukrotnie więcej niż kapitan milicji i do tego całkowicie legalnie". Dlatego oficer śledczy gładko przełknął propozycje przesłuchiwanego: "jeżeli chcecie  zmądrzeć to możecie się do mnie zgłosić. Ja wam poprowadzę odpowiednie seminarium".
Nie czekając na odpowiedź kapitana Walentij wyszedł z posterunku i niedługo potem już "łapczywie żarł kiełbasę z kefirem". Po takiej diecie nawet kąpiel w zbiorniku reaktora atomowego nie skutkuje chorobą popromienną.

Kobiet w powieści jak na lekarstwo. Żadna z nich nie zajmuje eksponowanego stanowiska. To są sekretarki, księgowe i zwykłe pracowniczki. W jednej z nich kochał się denat.

Możecie wierzyć mi na słowo albo sami sięgnąć po radziecką mieszankę wybuchową jaką stanowi małżeństwo fantastyki naukowej z kryminałem.

A może ktoś wie i mnie oświeci co to jest "czesuczowe ubranie" i "pergalowe ramię"?

 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.