Rychter Ewa - Przeklęta parafia | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Rychter Ewa - Przeklęta parafia •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 1
•Słaby••Świetny• 

 

  • Autor: Rychter Ewa
  • Tytuł: Przeklęta parafia
  • Wydawnictwo: Czytelnik
  • Seria: Seria z jamnikiem
  • Rok wydania: 1975
  • Nakład: 60290
  • Recenzent: Ewa Helleńska
  • Recenzja: 2/2012



HRABIA MONTE CHRISTO NASZYCH CZASÓW

"Przeklęta parafia" Ewy Rychter to kryminał dość niezwykły, i to z kilku powodów. Niezwykłe jest na przykład miejsce akcji i jego mieszkańcy (miejsca, nie akcji). W pobliżu wsi Jeżówka, gdzieś w Małopolsce, znajduje się stary zamek, taki z basztą i krużgankami, do którego w początkach XX wieku dobudowano dom mieszkalny, zwany nieco na wyrost pałacem. Cały obiekt zaczął popadać w ruinę, gdy ową posiadłość kupił od ludowego państwa niejaki pan Renner. Dziś nie budziłoby to zdziwienia, ale w latach siedemdziesiątych prywatny właściciel takiej zabytkowej ruiny to rzadkie zjawisko. Pan Renner pojawił się w Polsce po latach pobytu za granicą z mnóstwem pieniędzy, częściowo odremontował nabyte dobra i zatrudnił tam grupę ludzi -- typów niczym z panopticum. Mamy tu trzy siostry, panie w średnim wieku, z których jedna uczy dzieci wiejskie w malutkiej szkółce stworzonej przez pana Rennera, druga jest bibliotekarką w pałacowej bibliotece, z której korzysta w sumie kilkanaście osób, trzecia zaś pełni funkcję gospodyni. Na życzenie właściciela wiejskiej rezydencji w pobliżu stworzono prywatny przystanek kolejowy z prywatnym zawiadowcą, pocztę do zamku dostarcza prywatny listonosz, służbę zamkowo-pałacową stanowi facet ucharakteryzowany na lokaja z dawnych czasów. Kolekcję tych ludzkich dziwadeł uzupełnia ksiądz odprawiający w wolnych chwilach msze w prywatnym kościele pana Rennera, poza wolnymi chwilami zajmujący się majsterkowaniem i naprawą instalacji elektrycznej, która psuje się co chwilę. Jest jeszcze zwariowany malarz malujący w kościele co popadnie: sąd ostateczny, zstąpienie do piekieł, wniebowstąpienie.

"- Ej, coś pana dzisiaj ugryzło. Nie znam się na malarstwie, a jak się na czymś nie znam, to jakże mógłbym krytykować?
- Ale Sąd Ostateczny w postaci czarnych i fioletowych naleśników to chyba nie jest dla księdza w porządku. Pan Bóg, chóry anielskie, ogromne ilości zbawionych i potępionych dusz, a tu raptem same naleśniki.
- Bóg potrafi przemówić i za pośrednictwem naleśników -- powiedział proboszcz."

I oto w tej oderwanej od świata, nudnej rzeczywistości zaczyna się coś dziać. W przeddzień odpustu, który ma przyciągnąć ludzi z okolicy, do zamku przyjeżdża czwarta siostra wspomnianych tu trzech sióstr Górskich, Blanka. Jest dużo młodsza od nich i jest ich przyrodnią siostrą, nieślubnym potomkiem ich ojca. Blanka przybywa ze swym narzeczonym, Franciszkiem, człowiekiem mało urodziwym i starym, ale bogatym. Podczas kolacji zgasło światło, a gdy ksiądz usunął awarię, okazało się, że Franciszek leży martwy z nożem w plecach. Niemal w tej samej chwili w pałacu pojawiają się goście: redaktor Porębowski, którego Renner poznał w pociągu i zaprosił do swoich dóbr, oraz jego znajomy, porucznik Gajkiewicz z MO. Wiadomo już, co się będzie działo.

Oczywiście porucznikowi uda się bardzo szybko ustalić, kto i dlaczego usunął z tego świata pana Franciszka. Przy okazji wyjdą na jaw przeróżne tajemnice z przeszłości wszystkich bohaterów, tajemnice wstydliwe i ukrywane przez wiele lat. Trzeba przyznać -- i jest to chyba zaletą powieści -- że autorka nie ułatwia czytelnikom zadania. Porucznik poznaje tajemnicze wydarzenia z dawnych czasów, które umożliwiają mu rozszyfrowanie zagadki, ale czytelnik dowiaduje się o nich, gdy już wiadomo, kto jest mordercą. Podoba mi się również styl tej powieści -- jest chwilami poważny, chwilami ironiczny i żartobliwy, zaś bohaterowie nie są ani nieskazitelni, ani całkiem źli. Pokazane to postacie to ludzie dziwaczni, trochę śmieszni, ale i tragiczni zarazem.

Po zakończeniu całej historii, redaktor Porębowski postanowił uczynić z niej temat artykułu prasowego. Długo zastanawiał się nad tytułem tekstu. Wśród kilku wariantów tytułu znalazła się "Przeklęta parafia" (a więc tytuł powieści), a także "Hrabia Monte Christo naszych czasów" (tytuł mojej recenzji). Co ma do całej sprawy hrabia Monte Christo? Nie powiem. Przeczytajcie sami.

 

 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.