Pollak Paweł - Kanalia | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Pollak Paweł - Kanalia •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 3
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Pollak Paweł
  • Tytuł: Kanalia
  • Wydawnictwo: Jacek Santorski & Co Agencja Wydawnicza
  • Seria:
  • Rok wydania: 2006
  • Nakład:
  • Recenzent: Grażyna Głogowska


253 kanalie

Po lekturze kryminału Pawła Pollaka nie mam wątpliwości -autor pozbył sie złudzeń co do ludzkości .Na 253  stronach jego  powieści kryminalnej nie spotkałam ani jednej postaci, którą  chociaż trochę  polubiłam a o utożsamieniu się nie ma mowy.Wszystkie wydają sie być utkane ze stereotypów.Oto galeria osobowości.Proszę, oceńcie sami.
Inspektor Markowski. Poznajemy go jak zsuwa sie z barłogu po pijackim śnie.Na kacu dopija resztki z butelki walającej sie po podłodze, szukając literatki w zapchanym brudnymi naczyniami zlewie.Dzień zaczyna od papierosa i sprawdzenia daty, czy to akurat dziś wypada cotygodniowa kąpiel? Z wyraźną  ulgą przyjmuje,że  wystarczy wymyć zęby i twarz.Naciągnął nie pierwszej czystości ubranie,to nie szkodzi,że spodnie nie dopinają mu się na wydatnym, tłustym brzuchu, ważne, że jeszcze niezbyt zaawansowany stan skarpetek pozwalał na ich włożenie."Łysawa czaszka, siwa szczecina na podwójnym podbródku, fioletowy nos faceta, który za rok skończy pięćdziesiąt lat."Ostro działał na nerwy przełożonym i współpracownikom.Choć niejednokrotnie próbowano go wyrzucić z pracy albo posłać do papierkowej roboty,jest nie do ruszenia.Ma brata w partii.O swoim przełożonym,komendancie Stolarczuku, nie mówi inaczej jak dziad, sk...syn. Wykorzystuje swoją pozycje zawodową :korzysta z darmowych usług prostytutek, trunków, nie waha sie pobierać haracz od przestępców.Złapany na za szybkiej jeździe wymiguje sie machając legitymacja i opowiadając głodne kawałki o pościgu. Oczywiście, policjant z drogówki nie zauważył, ze nikt nie uciekał, co wprowadza naszego inspektora w dobry humor.Ma opinię dobrego fachowca.Spadkobierca swoich poprzedników, równie brudnych i złych poruczników,pojawiających się w filmach i książkach.
Izabela Bielecka.Prostytutka o dźwięcznym imieniu Mariola.Nosicielka wirusa hiv,wykorzystywana w dzieciństwie przez ojca pedofila.Pół nocy rozmawia o błyszczykach, plotkuje o znajomych,ciuchach i problemach sercowych, które ku zdziwieniu  aspiranta Lepka, mają  prostytutki.Śliczna, bezmyślna lalka, oczywiście blondynka.Też wyświechtana postać.
Policjantka Kamińska, potężna kobieta z wyraźnie rysującym sie wąsem.Z sympatią i uprzejmie odnosi się do drobnego narkomana.Czyli kobieta wykonująca męski zawód nabiera cech swoich kolegów?Według zasady - wchodzisz między wrony...
Aspirant Krzysztof Lepka,młody asystent inspektora o starannie ułożonych jasnych włosach. Paznokcie po manicure, pachnie wodą kolońska i ma zarozumiałą minę dwudziestopięciolatka.Wymądrza się.Wypastowane oficerki, odprasowany mundur które od razu skrytykował Markowski jako nieodpowiedni do pracy oficera śledczego.Na oglądzie zwłok mdleje, wymiotuje, daje sie nabrać na numer patologa.Jednym słowem laluś.Nowicjusz, co to dopiero nabiera szlifów.Nowicjuszy, co mają torsje na pierwszych spotkaniach z denatami też zdążyliśmy poznać.
Komisarz Miłan Sennik, 42 lata.Zestresowany alkoholik dbający o sylwetkę na siłowni i pływalni, były sportowiec."Nieco zniszczona twarz i zakola". Nie waha się ukraść książkę telefoniczną z BOK -u.Ma swoje zdanie, umie sie przeciwstawić szefowi.W Berlinie nie idzie razem z Markowskim do "Sexkina" ale wybiera muzeum sztuki, czym wprawia w zdumienie kolegę.Czym musiał się różnić od kolegi od fachu, bo poza tym to jakby spod jednej sztancy z Markowskim.
Prokurator Mordarski, po trzydziestce, średniego wzrostu, gładko ogolony, w garniturze i w gumiakach.Markowski ocenia go tak:"młody prokuratorek, wyperfumowany jak ciota".Rzeczywiście jest gejem a dla zatuszowania swoich skłonności ożenił się i spłodził dwie córki.Elegancki urzędnik musiał został być gejem.Przecież to standard -jeżeli mężczyzna dba o siebie to oczywiście homoseksualista.Jakie to proste!
Profesor Wikliński, wysoki, przystojny, około 50 lat.Nienagannie skrojony  garnitur.Gładko  ogolony, lekki uśmiech także w  jasnych oczach, eleganckie okulary, bujne,siwe włosy.Głos melodyjny, miękki,radiowy.Podoba się kobietom ale zakochany w tej jedynej nie zwraca uwagi na inne.Porzucony przez młodszą od siebie o 17 lat studentkę zostaje konsulem w dalekim kraju.Pasjonat.Niestety, dawna uraza nie pozwala mu być sobą, cały czas wraca myślami do tej jedynej.Czyli mamy naukowca , jaki bawi  młodszą  część widowni  choćby  Harisson Ford jako Indiana Jones w kolejnych przygodach ulubionego bohatera.
Beata Paczkowska, lat 49, architektka.Kobieta pełna temperamentu, umawia się z młodszymi od siebie nawet o dziesięć lat mężczyznami. Wścibskie  sąsiadki od razu klasyfikują ją jako puszczalską,wywłokę, której nie warto się kłaniać. Policjanci, ze na prostytutkę już za stara.W niedziele chodzi do kościoła.Ma zadbane mieszkanie, drogie meble, najnowszy sprzęt elektroniczny - jednym słowem dziwka, tak ją zakwalifikowali policjanci, bo tylko tak może zarobić samotna kobieta na dostatnie życie. Bo przecież kobieta pod pięćdziesiątkę nie może mieć ochoty na seks,żyć według własnego uznania bez narażenia sie na społeczne potępienie.
Wikary Edward Bendyk, pedofil pracujący z dziećmi.Chwali się, ze dzieci go obdarzają zaufaniem, powierzają mu swoje największe sekrety.Do stanu duchownego trafia dość późno, po burzliwej młodości.
Nowobogacki -Leszek Modrzejewski, używa wulgaryzmu "k...a" jako przecinka, właściciel groźnych psów, mający dużo forsy i za mało smaku, o diabolicznym uśmiechu z pożółkłymi od tytoniu zębami.Sprowadza samochody z Niemiec.Raz tylko bzyknął lokatorkę ale czuje się fair bo  odliczyła sobie od czynszu.Czyli były cinkciarz z zasadami.
Posterunkowy Malicki, były esbek, zaangażowany w szpiclowanie księży.Nie ma żadnych wyrzutów sumienia, ze doprowadził kiedyś księdza do samobójstwa.Stara się być dobrym pracownikiem, nie ważne, dla kogo pracuje.Teraz jest też bardzo dobrym policjantem, czujnym i spostrzegawczym.Teraz też szpieguje, jest potrzebny i niezbędny bez względu na to, jakie poglądy mają ci na najwyższych stołkach.
Prezes Nowak, niepozorny, pospolity, wygląda na drobnego urzędnika i to niezbyt rozgarniętego.Senik sugeruje, ze prezes zrobił karierę poprzez łapownictwo, wykorzystując kolegów z dawnej pracy w magistracie.Przy ich pomocy za odpowiednie łapówki wygrywa kolejne przetargi.Ma uścisk ręki jak uczennica z liceum urszulanek.Dzwoni do podrywanych pań z telefonu publicznego w saloniku prasowym, aby żona nie wiedziała o jego planowanych skokach w bok.
Sekretarka pani Ania, długonoga blondynka o zgrabnym tyłeczku opiętym miniówką.Ma czym oddychać. Prace dostała poprzez łózko prezesa, tak domniemywa Senik, który nie miał kłopotów, by ją po paru minutach rozmowy obściskiwać i całować w pustym pokoju.Dalszy ciąg ma nastąpić "ale nie tu" zastrzega panna.Ni dodać, nic ująć.
Jakże inna jest sekretarka w państwowej firmie, odziedziczona po poprzedniku,miła pani po piećdziesiątce, nie grzesząca figurą ani urodą,która opuści swoje miejsce pracy kiedy dotrze do wieku emerytalnego.Nie jest dobrą wizytówką  firmy.Nie ma  atrybutów  pani Ani, nie ważne, ze  jest  specjalistką  i prawą ręką  szefa, jednym słowem skarb.Co za ironia,  brak  pięknej  kobiety za  biurkiem  sekretariatu  jest uciążliwy dla jej szefa -pederasty.
Myszka, dziewczyna aspiranta. Już sam pseudonim nasuwa skojarzenie, ze to osóbka cicha, łagodna, doskonała do wspólnego oglądania ambitnych filmów i czekania na zapracowanego narzeczonego.Zresztą do niego dzwoni aby mu powiedzieć, ze bardzo za nim tęskni.I rzeczywiście, jest przez całą książkę taka nijaka, niezauważalna.
Sąsiadki Paczkowskiej - Genowefa Wiśniewska i Ćwiklińska -dwie starsze panie z armii moherowych beretów.Przygłucha Ćwiklińska słucha Radia Maryja tak, ze pół bloku słyszy.Ale to dobrze, bo od mowy ojca Rydzyka tylko moralności można nabrać.Mają za złe Paczkowskiej, ze mimo złego prowadzenia chodzi "odsztafirowana" do kościoła. Wiedzą wszystko o lokatorach, ze stałymi dyżurami w oknach.Model znany każdemu mieszkańcowi bloku czy wieżowca.
Autor  grupowo potraktuje panie urzędniczki,jednakowo nieuprzejme, aroganckie, gburowate.Złe, ze ktoś coś od nich chce.Bez względu, w jakim polskim urzędzie pracują, wszędzie jest tak samo.Bo w Niemczech jest inaczej...ale to inna bajka.Bo w Germanii jest ład i porządek i wszystko cacy.A obywatele z Polski  zachowują się jak prowincjusze - nie umieją mówić w innym języku niż ojczysty, a potem dziwią się, ze ich nikt nie rozumie.
W czasie lektury miałam nieusuwalne wrażenie, ze wszystkich ich gdzieś wcześniej spotkałam.Starzy, dobrzy znajomi.Dobrym pomysłem byłoby wydanie leksykonu bohaterów powieści kryminalnych z którego można czerpać wzorce osobowościowe.Ułatwi to pracę autorowi przy następnej książce. Niczym nie byłam zaskoczona, jedynie nie umiałam odgadnąć, kto jest mordercą?A jeszcze dodam, ze autor po mistrzowsku opisuje polską rzeczywistość czwartej RP, z wielką determinacją odnotowuje polskie grzeszki - to materiał na następną analizę.
•Tagi•: Inne Inna 2006 Poza Setami
 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.