Niziurski Edmund - Szkielet | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Niziurski Edmund - Szkielet •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 0
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Niziurski Edmund
  • Tytuł: Szkielet
  • Zbiór opowiadań "Trzynasty występek"
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Harcerskie Horyzonty
  • Seria: Biblioteka młodych
  • Rok wydania: 1976, wydanie II
  • Nakład: 80251
  • Recenzent: Iwona Mejza
  • Recenzja: 213/2010

LINK Recenzja Izy Desperak

 


Dlaczego właśnie Niziurski?

Gdy w maju  1978 roku otrzymałam nagrodę za zajęcie pierwszego miejsca w konkursie pięknego czytania , nie przypuszczałam , ze kiedyś przyjdzie mi recenzować twórczość mistrza Niziurskiego. Gdy poproszono mnie o przygotowanie fragmentu tekstu do przeczytania nie miałam najmniejszych wątpliwości ani czyj to będzie tekst, ani z której książki będzie pochodził .Był to oczywiście „ Sposób na Alcybiadesa „. Miałam trzynaście lat i zaczytywałam się w książkach Niziurskiego  i jak wspomnienie dzieciństwa i dorastania są mi one szczególnie bliskie. Właśnie postaci  , które pojawiły się w „Sposobie na Alcybiadesa „ czyli nauczyciele i uczniowie oraz Więckowska  i wożny Grzegorzewski pojawiają się najpierw w  opowiadaniu „ Szkielet’, napisanym w 1955 roku.
Niziurski to mistrz opowiadań, krótkie , bogate w treść , przykuwające uwagę, nigdy nudne , często o zabarwieniu sensacyjnym jak to o którym chcę napisać , a którego  podstawowe przesłanie pozostanie zawsze  aktualne. Jak sam  Autor napisał  na początku książki :” Oddając  do rąk Czytelnika  nowe wydanie moich opowiadań , muszę przyznać ze skruchą , że ich geneza jest przeraźliwie przyziemna . W odróżnieniu od powieści , które pisałem z potrzeby wewnętrznej i za sprawa czystego natchnienia , opowiadania te rodziły się z kuszenia przez redaktorów , raczej jako owoc mojej słabości niż mocy. To przez nich odkładałem moje benedyktyńskie prace nad powieścią i zasiadałem do pisania opowiadań , zawsze z nieczystym sumieniem, ze kradnę czas przeznaczony na właściwą twórczość .Dlatego opowiadania te pisałem śpiesznie [ co nie znaczy , że łatwo, przeciwnie – zwykle męczyłem się nad nimi bardziej niż nad powieścią ]”….
Opowiadania powstawały pomiędzy 1953 a 1963 rokiem i były czytane i przez pokolenie do którego były adresowane i przez następne ,które tak jak moje nie dziwiło się wielu rzeczom , które teraz są niezrozumiałe. Rygor szkolny, często przewijająca się  jedenastoletnia ogólnokształcąca  szkoła  męska imienia Lindego, pewien brak zamożności bohaterów opowiadań i książek a nawet często wyzierająca z każdego kąta bieda tak jak w opowiadaniu ‘Szkielet’.
Zaczęło się normalnie, służbista , porucznik MO Praksa , miał wątpliwości. Od trzech dni na pijaków uczęszczających do” Baru pod Gołąbkiem” padł dziwny obłęd a nikt jeszcze nie mówił o pigułkach gwałtu i LSD , przynajmniej w takim miejscu. Wychodzili z baru , dochodzili do skweru Worcella i ulegali jakimś dziwnym nieledwie zbiorowym omamom. Żeby tylko oni. Taki sam obłęd dotknął także całkiem poważnych obywateli ,panów : Feliksa Sztywnego ,funkcjonariusza Miejskiego Zakładu Pogrzebowego oraz pana Alfonsa Rapidusa , starszego pompowego z Zakładu Oczyszczania Miasta. Szli sobie spokojnie śpiewając „siwy włos”/ „brzydulę”  a tu nagle… :  -Zobaczyliśmy coś białego. W krzakach, więc ja mówię do Felusia : Widzisz , kobieta w welonie „ A Feluś :’- Nie to trup w bieliznie „. To ja :” Co ty pleciesz , trup na stojąco?” A Feluś na to , że on fachowiec i ma praktykę . To jest trup. Podchodzim pomału i nagle… . Porucznik Praksa nie wytrzymał, zerwał się zza stołu , zawołał milicjanta Trzynogę i tyle ich widzieli . Po chwili trzymali w ręku dowód rzeczowy to jest szczotkę na kiju i kościotrupa z przymocowana butelką. Ktoś po prostu straszył przechodniów. Oczywiście regularne śledztwo, profesor Misiak „Alcybiades” , przygnieciony przez tłuszczę męska , wożny Grzegorzewski nie dziwi się niczemu , a profesor Żwaczek ma problem , już myślał, że pozbędzie się takich dwóch i czekał tylko na okazję. Okazja jest i jest problem , wszystko zależy od intencji a te były zbożne. W opowiadaniu, wcale nie wesołym pomimo śmiesznych fragmentów  nie ma ani grama moralizatorstwa , a przesłaniem generalnym jest to , że każdy sposób dobry aby oduczyć  pijaka nałogowego picia, nawet kostucha na skwerze Worcella . Jeżeli tylko pomoże…. ???

 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.