Kłodzińska Anna - Srebrzysta śmierć | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Kłodzińska Anna - Srebrzysta śmierć •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 4
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Kłodzińska Anna
  • Tytuł: Srebrzysta śmierć
  • Wydawnictwo: MON
  • Seria: seria Labirynt
  • Rok wydania: 1959
  • Nakład: 30000
  • Recenzent: Grzegorz Cielecki


Deszcz to wróg milicjanta

Kapitan Szczęsny z Komendy Miasta MO jest milicjantem niestrudzonym i właściwie obywa się bez życia prywatnego. Zdaje się, że nie posiada żony ani dziewczyny. W każdym razie nic o tym nie wiadomo. Raz tylko na chwilę odwiedza stryja, a i to w związku z prowadzonym śledztwem w sprawie bezwzględnego handlarza narkotyków, niejakiego adwokata Meyera. Od razu zresztą można odgadnąć, że to on właśnie rozwija narkotykowy biznes w Warszawie końca lat 50. To jedyne obco brzmiące nazwisko w powieści Anny Kłodzińskiej „Srebrzysta śmierć”.

Śledztwo prowadzone przez Szczęsnego rozpoczyna się od pewnego przypadku i postępuje sprawnie, dzięki kolejnym zbiegom okoliczności, które autorka skrzętnie podsuwa naszemu oficerowi. Wszystko polega na tym, że Szczęsny zawsze jest we właściwym miejscu i czasie  by trafiać na sytuacje wpisujące się idealnie w prowadzone dochodzenie.

Szczęsny, jak można sądzić jest dosyć przystojny, chociaż trudno doszukać się dokładnego opisu tej postaci. Wiemy jednak, że ma bardzo jasne włosy, stąd też zamiennie jest określany raz jako kapitan Szczęsny, a raz jako Biały Kapitan. „W granatowym berecie i żółtym szaliku w drobną kratę w rękoma w kieszeniach ciemnego płaszcza, szczupły, niewysoki, o typowo warszawskim, trochę cwaniackim spojrzeniu czarnych oczu wyglądał raczej na studenta, niż na doświadczonego wygę Milicji Obywatelskiej”. Kapitan o wyglądzie studenta. Czyż to nie romantyczne? Szczęsny w żadnym razie nie jest jednak romantykiem. Praca nade wszystko. Szukając sprawnego aparatu ulicznego (ze sceny tej dowiadujemy się przed wszystkim, że trudno znaleźć czynny telefon, a jeżeli już taki się pojawia, to oczywiście jest do niego kolejka)  natyka się na dziewczynę w budce pod kinem „Moskwa”. Nagabywany i skłaniany do nawiązania znajomości, odmawia. Musi przecież pilnie skontaktować z komendą. A przecież mógłby chociaż wymienić adres czy umówić się na inny, wypadający poza godzinami służbowymi termin.

Szczęsny rzadko bywa w domu. Jak już się tam jednak znajdzie to i tak musi go niezwłocznie opuścić. W dodatku ma trudności ze znalezieniem skarpetek.

Jada byle co i zdaje się, że nie posiada lodówki: ”Głupia sytuacja – powiedział do siebie, wyjmując z szafy chleb i masło (...) Na serze zrobił się jednak zielony kożuch i Szczęsny wyrzucił go jednak z lekkim obrzydzeniem.

Niewiele wiemy  o lekturach Szczęsnego. Z prasy codziennej na pewno preferuje jednak „Kurier Polski”. W „Srebrzystej śmierci” natrafiamy dwukrotnie na tę gazetę. „Kupił Polski” i wsiadł do tramwaju” . W innym zaś miejscu „przeniósł się po pokoju, gdzie czekał już na niego świeży numer Kuriera Polskiego”. Jak ów numer się tam znalazł? Czyżby kapitan nabył go rano, wrócił z gazetą do domu, a dopiero potem udał się do pracy. To przecież niemożliwe. Jest tu wyraźna luka. Może autorka sugeruje, że Szczęsny posiada jakieś życie prywatne i próbuje nam tę informacje przekazać nie wprost? Czyżby jakaś kobieta? Z kolei, jeżeli tak, to dlaczego koło łóżka leżały porzucone bezpańsko skarpetki? Przecież żadna normalna kobieta nie zgodziłaby się na takie bałaganiarstwo.

W „Srebrzystej śmierci” pojawia się także inny dziennik - „Życie Warszawy”. W jakże jednak prozaicznej i niewdzięcznej roli podściółki na podłogę. „Po gazecie! – Krzyknęła stara, rozrzucając na podłodze kilka numerów „Życia Warszawy”.  Można więc z powodzeniem mówić o wyższości „Kuriera Polskiego na „Życiem Warszawy”. Przynajmniej na podstawie tej powieści. A ponoć Anna Kłodzińska była dziennikarką „Życia Warszawy”. Może stąd ów dystans i podświadome promowanie konkurencji.  

Szczęsny jest kawoszem. Rozbija się po kawiarniach prywatnie i służbowo. Tylko w tej jednej powieści był  w „Cristalu” na Litewskiej, „Pod Kandelabrami”  i „U Marca” (?) na pl. Trzech Krzyży. Wstąpił też na wódkę z pewnym milicjantem do jakiegoś baru na Rakowieckiej (nazwa nie pada) oraz odwiedził lokal koło komendy (prawdopodobnie istniejący do dzisiaj bar nazywany potocznie „Pod Pałami”. Bawi także w kawiarni „Pod Arkadami”.

Szkoda, że poza takim szczególikami próżno szukać w powieści Kłodzińskiej spójnego obrazu Warszawy lub choćby klimatu tamtych lat. Akcja równie dobrze mogłaby toczyć się 20 lat później. Wprawdzie trudniej byłoby już o wartburgi (samochód przestępcy), ale wszystko inne czyli podawane nazwy ulic i większość lokali istnieje. Ogólny obraz miasta zostaje ograniczony do kilku detali. Nawyki bohaterów również. Wszyscy palą wyłącznie giewonty. Czyżby nie było wówczas na rynku innych papierosów? A może po prostu przemycono tu informację o przejściowych problemach na odcinku zaopatrzenia w papierosy.

Kłodzińska bezwiednie popada miejscami w groteskę – „Nie, to nasz dyrektor. On tak codziennie, rano i przed południem. Objeżdża biuro. – Ale ten hałas...na czym on jeździ?  - Na wrotkach, żeby prędzej. W ten sposób zyskuje 26 i pół minuty dziennie.” Cóż za wspaniały pomysł racjonalizatorski. Widać tu jeszcze ducha socrealizmu zarazem antycypację  sytuacji w hipermarketach, gdzie to panienki pomagające klientom w sprawunkach przemieszczają się na wrotkach po ogromnych, wyładowanych po sufit towarami, halach.

Nie dowiemy się u Kłodzińskiej, jaki jest poziom zaopatrzenia w sklepach. Raz tylko w restauracji okazuje się, że kelner musi wykreślać z karty kolejne zamawiane prze Szczęsnego potrawy. Okazuje się, że nie ma m.in. strogonowa. Kapitan musi pozostać przy barszczu.

Na koniec zostawiłem najsmakowitsze zdanie z wczesnej (to prawdopodobnie druga jej powieść,  pierwszą mogła być „Złota bransoleta”) Kłodzińskiej. Rzecz dotyczy deszczu. Cytuję: „Deszcz to wróg milicjanta. Zmywa wszelkie ślady niczym sprzymierzeniec mordercy. Należałoby właściwie oddać deszcz pod sąd”.
 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.