Jocelyn i Kester Brent - Przeciw sobie samym | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Jocelyn i Kester Brent - Przeciw sobie samym •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 2
•Słaby••Świetny• 

 

  • Autor: Jocelyn i Kester  Brent
  • Tytuł: Przeciw sobie samym
  • Wydawnictwo: Czytelnik
  • Seria: Z jamnikiem
  • Rok wydania: 1972
  • Nakład: 80290
  • Recenzent: Marzena Pustułka
  • Recenzja: 182/2010



Klimaty Agaty

Nie wiem jak inni Klubowicze, ale ja uwielbiam klimaty książek Agaty Christie. Te angielskie posiadłości, zamki, zameczki, z zadbanymi ogrodami, kominkami, olbrzymią biblioteką,  gdzie wielopokoleniowa  rodzina sączyła brandy i kawę po kolacji, masa wujków, ciotek, stryjów i kuzynów, powiązanych ze sobą różnymi więzami pokrewieństwa i powinowactwa. I te małe miasteczka, rozłożone wokół owych posiadłości, z centralnie położoną plebanią, pocztą i garażem, gdzie można było wypożyczyć samochód. Pozornie senne, wręcz nudne, tak naprawdę pełne skrywanych pod powierzchnią spokoju gorących namiętności, doprowadzających w końcu do zbrodni. Podobne klimaty odnajdujemy również w książkach doskonale nam znanego Joe Alexa  czyli Macieja Słomczyńskiego, ale także w powieściach Jocelyn i Kestera Brent, czyli Jerzyny i Kazimierza Słomczyńskich, ( bratanka Macieja i jego żony). Chociaż wydali swoje książki pod pseudonimem, to jednak tak naprawdę nie kryją swojej tożsamości. Już tytuł „Przeciw sobie samym”, który jest cytatem z Szekspira nawiązuje do książek Joe Alexa, a dedykacja Dla stryja, który okazuje się twórca powieści kryminalnych i detektywem – amatorem współpracującym ze Scotland Yardem nie pozostawia żadnych wątpliwości. Mnie nasunęło się również porównanie imion autorów – Jocelyn – to angielska Jerzyna , Kester – Kazimierz. Omawiany tu kryminał ma być prezentem urodzinowym dla stryja, i jak się okazuje „ pierwszą książką o nim samym, która nie wyszła spod jego pióra”. Na początku razem z bohaterami cofamy się do roku 1958 ,  kiedy jesteśmy świadkami tragicznego wypadku na torze wyścigowym Livelands – ginie znany rajdowiec Christopher Hodgarthy. Mija dziesięć lat, do Anglii powraca , wychowywana przez ciotkę w Australii, pasierbica zmarłego automobilisty , która okazuje się być daleką kuzynką żony Jamesa Brenta, Anny. Młoda kobieta zamierza studiować w Anglii historie sztuki, ale przede wszystkim objąć w posiadanie majątek  rodzinny ojczyma, który ten zostawił jej w spadku. Na Mary czeka także dziwny, tajemniczy list od Christophera, który w zasadzie jest początkiem całej , mocno tajemniczej afery, którą będzie starał się rozwikłać James Brent, wraz ze swoim przyjacielem , inspektorem ze Scotland Yardu ( tu kolejne nawiązanie do Joe Aleksa). Nic więcej nie napiszę o fabule, bo zepsułabym przyjemność czytania, oczywiście osobom , które jeszcze tej książki nie znają. A szczerze polecam, jest to bez wątpienia jeden z najlepszym kryminałów jakie czytałam. Misterna, świetnie skonstruowana intryga, zaskakujące, oryginalne  rozwiązanie, , genialny w swej prostocie sposób zbrodni – to główne atuty tej książki.  Do tego dodajmy świetne dialogi, ładnie zarysowane postacie – nie ma ich zresztą zbyt  wiele – umiejętne stopniowanie napięcia – i mamy naprawdę dobry kryminał.
Cóż można tej książce zarzucić? No tak, zawsze możemy coś znaleźć. Moim zdaniem , niektóre dialogi są zbyt gładkie, zbyt  eleganckie, takie „okrąglutkie”, że aż trochę nienaturalnie brzmią ( każdemu się zdarza przedobrzyć ). Poza tym, mój „analityczny umysł” znalazł jedną, że tak powiem , niedorzeczność – otóż na str. 39 Anna Brent ocenia kolekcję chińskiej porcelany , którą odziedziczyła jej kuzynka mówiąc w ten sposób : „ Ciekawe, jak udało się twojemu ojczymowi zgromadzić tak ciekawe egzemplarze. Przecież prawie wszystko jest tu zupełnie bezcenne. Na przykład wątpię, czy na świecie jest więcej niż kilka wazonów tej klasy – powiedział biorąc do ręki mlecznobiały flakon o prostym lecz wytwornym kształcie” natomiast na str. 44  stwierdza : „ …z tego co słyszałam o jego majątku, można wnosić, że mógłby on sobie kupić dwie, czy nawet trzy takie kolekcje” chociaż wspomniany mister Andrews nie był przecież żadnym milionerem, a tylko bogatym przemysłowcem. Więc w końcu bezcenna ta kolekcja czy tuzinkowa, że każdy może sobie kupić?  Oczywiście znowu się czepiam , dla konstrukcji powieści nie ma to żadnego znaczenia.
Tak, jak już zaznaczyłam na wstępie,  książka ta utrzymana jest w podobnych klimatach co powieści Agaty Christie, ale absolutnie nie można mówić o jakimkolwiek naśladownictwie. Na tak wymyślny i w sumie bezpieczny sposób zbrodni nie wpadła nawet Królowa Kryminału.

 

 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.