Garbusiewicz Aleksander - Pożyczyć narzeczoną i umrzeć | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Garbusiewicz Aleksander - Pożyczyć narzeczoną i umrzeć •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 0
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Garbusiewicz Aleksander
  • Tytuł: Pożyczyć narzeczoną i umrzeć
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Ewa wzywa 07
  • Zeszyt nr 104
  • Rok wydania: 1978
  • Recenzent: Grzegorz Cielecki


Pożyczona narzeczona była w wannie znaleziona


Jeżeli ktoś zapytałby mnie, co jest najlepsze w Ewie nr 104, wysmażonej przez Aleksandra Garbusieiwcza, odpowiedziałbym bez wahania: tytuł. „Pożyczyć narzeczoną i umrzeć” brzmi bowiem ze wszech miar wspaniale.

Zawiera w sobie bardzo silną nutę dekadencji, sporo romantyzmu, no i niekłamanej poezji. To w ogóle jeden z najlepszych tytułów ze wszystkich 146 Ew. O wiele lepszy niż jednowymiarowe „Horoskop” czy „Wyrok”, lepsze od tytułów typowych dla kryminałów – „Celny strzał”, „Kardynalny błąd”, „Zbrodnia prawie doskonała”. Lepszy wreszcie od kiczowatych – „Silniejszy niż śmierć” lub też nic nie mówiących „Na skraju niżu”. Słowem: tytuł jak marzenie.

Czy warto wobec tego czytać coś poza tytułem? – zapyta kto inny. – Oczywiście, że warto – odpowiem wówczas. Dla badacza gatunku jest to wręcz niezbędne. Dodam jeszcze, że tytuł znakomicie współgra z okładką, a nawet dubluje się z jej treścią. Na okładce mamy bowiem blondwłosą dziewoję en face (ani chyb narzeczona), a w tle płonący samolot (zapewne śmierć). Nie widać jedynie narzeczonego, ale możemy się łatwo domyślić, gdzie ów się znajduje.

Ewa ta jest typowym połączeniem wątków osobisto-szpiegowskich. Akcja z całą pewnością nie rozgrywa się w Warszawie, ale w jakiejś innej sporej miejscowości, gdyż jest lotnisko. Na samym początku dwa trupy, w tym jeden w wannie, a drugi nie powiem gdzie. Zatem dobry tytuł wsparty został akcją ruszającą z wykopa. Dalej już jednak wspominana rutyna zakończona przepisowo wzniesieniem lampek wypełnionych koniakiem (marka nie podana) przez porucznika Żywieckiego, kapitana Skrobota, pułkownika Biskupskiego oraz majora Lipińskiego. Niech tajemnicą pozostanie fakt, kto z oficerów reprezentował w tym gronie Komendę Główną i niewątpliwie uczestniczył w śledztwie z ramienia kontrwywiadu.

Oczywiście nie dowiadujemy się nigdy, jaki to projekt nowego teledefoktoskopu (wow!!!) został wykradziony z Fabryki Aparatury Precyzyjnej i w jaki sposób to cholerstwo mogłoby wpłynąć na pogorszenie obronności kraju, gdyby wpadło w ręce... No właśnie. To już sobie doczytajmy.

 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.