Bernard Jan Artur - Żmije złote i inne (WK) | Recenzje

Recenzje - Szperacz

Bernard Jan Artur - Żmije złote i inne (WK) •PDF• •Drukuj•
•Ocena użytkowników•: / 3
•Słaby••Świetny• 
  • Autor: Bernard Jan Artur
  • Tytuł: Żmije złote i inne
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Klub Srebrnego Klucza
  • Rok wydania: 1972
  • Nakład: 100275
  • Recenzent: Wiesław Kot
  • Recenzja: 3/2011

LINK Recenzja Amudeny Rutkowskiej

 

Kocham bełkot - i pocałujcie mnie  wprost.

Intrygujące. Prosta, klarownie poprowadzona intryga, ale to przecież nie jest aż takie dziwowisko. A jednak rzecz czyta się z zacięciem powyżej przeciętnej. Dlaczego? Bo autor zdradza niepowszednią inteligencję językową. Nie -- sprawność, łatwość, potoczystość. To, co pisze jest powyżej tych przymiotów: on inteligentnie widzi kolejne sytuacje i daje im wyraz w dowcipnej polszczyźnie. Mówię tu o dowcipie, który daleko wykracza poza średnią milicyjną. To, jak pisze bawi nawet dziś, po czterdziestu latach od premiery. Co prowadzi do sugestii, że autor "Żmije złote i inne" dwojga imion Jan Artur i jednego nazwiska Bernard to jakaś obrotna w literaturze osoba, która obrała sobie taki imienny pseudonim. Klubowicze bardziej oczytani niż ja może już dawno ją zlustrowali, a ja, prostaczek, przeżywam objawienie.

Ale ciut, o czym to jest. Jasio, anatomopatolog krótko przed specjalizacją, a na świeżym kacu -- pamiętamy: kac morderca nie ma serca -- pochyla się w zakładzie medycyny sądowej nad świeżym trupem. Rozpoznaje w nim Wójcikową, u której mieszkał jako student. Ktoś staruszkę dziabnął i zgarnął dolary, które przysyłał syn ze Stanów. Opcja zerowa -- teoretycznie mógł to być każdy, choć staruszka jednak mu otworzyła, a z obcymi rozmawiała tylko przez łańcuch. Przed kapitanem o nieprzypadkowym nazwisku Bula zeznaje siostrzenica zamordowanej -- miniówa i spłoszony wzrok panienki, która jednak wie, co ma i po co. W cykl przesłuchań wplątuje się lisiomordy adwokat, przyjaciel zmarłej, który jednakowoż włóczy się po lokalach. A tym, jak stwierdza narrator, brakuje tylko głośników, które zapowiadałyby pociągi. Do pełni sznytu. A tu jeszcze napatoczył się plastyk, u którego znaleziono precjoza denatki -- same węże z zaschniętymi kroplami krwi. Te węże z tytułu, bo staruszka miała bzika na tym punkcie. Plastyk idzie siedzieć, ale trup ściele się dalej. I to tak perfidnie, że Jaś staje się głównym podejrzanym. I kombinuje na własna rękę, aby się oczyścić. Tu -- krecha, bo jak to się odbyło, to już ostatnie 30 stronic. Ale przebiegło inteligentnie.


Ale nade wszystko miło poczytać, co autor odkrył w polszczyźnie, a na co sami byśmy nie wpadli. I tak pokój po imprezie "przypomina ogromna kryształową popielniczkę po bankiecie na cześć orkiestry symfonicznej". A na zewnątrz "dzień był piękny do obrzydliwości". Matka swojego jedynaka "rozpaskudza", znaczy rozpuszcza. A ten mieszka w kamienicy utrzymanej w stylu "pan nie wie, kto ja jestem". A kapitan milicji? "Jego prawa brew powędrowała do góry, jakby pozował do próbnego zdjęcia w konkursie na rolę Mefista". Czasami ma minę "zakonnicy wynoszącej do śmieci świąteczny numer "Playboya". Cokolwiek by to miało znaczyć. I to biegnie dalej. Bo jak pewien mecenas się uśmiecha, jest to "uśmiech nauczyciela geografii, który zszedł na zła drogę". Kiedy idzie w kondukcie prezentuje "minę starego sępa, który upuścił łup". Kiedy zaś narratorowi Jasiowi zdarzy się chwila zapomnienia, gapi się "jak cielę na helikopter". W kawiarni grupa pijaków pochyla głowy nad szkłem "jakby ustalając hasło na dzisiaj". A kiedy bohater Jasio udaje się na nowe osiedle, notuje: "tak mogłaby wyglądać pierwsza kopalnia odkrywkowa na księżycu". W godzinę później kłania się znajomym "jak szef skupu na festynie ludowym". Kiedy z kimś rozmawia, relacjonuje: "chłonął moje słowa jak krople waleriany". A dobry humor opuszcza go jak "biedronka, która dotarła do końca palca". Jest i dziewczyna o włosach "koloru połoniny zaraz po zejściu śniegów". Ble ble, ale kocham to.

 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.