„Kryminaliści” w Pałacu Kultury czyli dwa dni na Targach Książki - 25 maja 2009 | MOrdowy tydzień
„Kryminaliści” w Pałacu Kultury czyli dwa dni na Targach Książki - 25 maja 2009

 

54. Międzynarodowe Targi Książki w Warszawie w tym roku upłynęły pod znakiem kryminału, przynajmniej dla mnie. Być może dlatego, że specjalnie jestem uwrażliwiona na ten rodzaj literatury.

Przede wszystkim więc nasza Honorowa Klubowiczka, Helena Sekuła, podpisywała swoją książkę „Dziewczyna znikąd” w stoisku wydawnictwa Zysk i S-ka. Trochę się tego obawiała, bo w ostatnich latach bezpośrednie kontakty z czytelnikami miała niezbyt częste, ale wszystko udało się doskonale - co chwila ktoś podchodził do stolika prosząc o autograf. Przeważnie były to kobiety - co chyba nikogo specjalnie nie dziwi.
Wydawca, Tadeusz Zysk, poinformował, że kolejna książka Heleny Sekuły, „Szlak Tamerlana”, już się drukuje i w najbliższym czasie można się jej spodziewać.

 



Ja oczywiście polowałam na „dawców” autografów, czyli na pisarzy i grafików, którzy mają cokolwiek wspólnego z kryminałami.
Pierwszą dopadłam Małgorzatę Karolinę Piekarską - autorkę znakomitych kryminałów dla młodzieży, których bohaterami są gimnazjaliści z Saskiej Kępy. Jedna z naszych Klubowiczek twierdzi, że syn jej przyjaciół, stroniący dotąd od książek, „Tajemnicę” pani Małgorzaty dosłownie pożarł. Jest szansa, że może się rozczyta. Tak więc autorka ma poniekąd zasługi dla naszego Klubu, bo być może taki rozczytany młodzieniec zasili kiedyś nasze szeregi.

Następnie zdybałam Martę Obuch. Pisarka ta ma inicjały MO, więc można spokojnie stwierdzić, że znajduje się w sferze naszych zainteresowań. Śliczna, subtelna brunetka, wyglądająca raczej na autorkę romansów, pisze znakomite kryminały, w dodatku szalenie zabawne. Ma w dorobku już trzy: „Precz z brunetami”, „Odrobina fałszerstwa” i najnowszy, jeszcze ciepły - „Diabelska ewolucja”. „Pisze się” już czwarty - tytułu nie poznałam, ale akcja będzie ściśle związana z historią, autorka zbiera materiały.

Tuż obok wiła się długachna kolejka do Bogusława Polcha - rodzonego „ojca” kapitana Żbika. Oczywiście nie mogłam przepuścić takiej okazji, zwłaszcza że przytachałam z domu cały plik „Żbików”. W kolejce stałam godzinę, ale czas się nie dłużył, bo znakomity grafik rysował każdemu jego ulubioną postać i można się było napatrzeć do woli. Na zdjęciu pan Bogusław przy pracy, a na skanie autograf, jaki otrzymałam.

Następnie udałam się na poszukiwanie stoiska, w którym miał rozdawać autografy Bohdan Butenko. Wprawdzie z literaturą kryminalną nie jest specjalnie związany, ale jako „oprawca graficzny” książek dla dzieci i młodzieży nie ma sobie równych. Zaniosłam do podpisania kilka ulubionych, w tym „Emila i detektywów” Kastnera, żeby jednak było kryminalnie. Uroczy starszy pan, bardzo przystojny i szarmancki, swoje podpisy ozdabia rysunkami - taki autograf może być naprawdę ozdobą kolekcji.

Na tym zakończyłam pierwszy dzień pobytu na Targach i wraz z Heleną udałyśmy się do domów na zasłużony wypoczynek.

Początek drugiego dnia Targów już opisała Ania, więc nie będę się powtarzać. Dodam tylko, że spotkanie z panami Szmagierem i Cieślakiem to prawdziwa przyjemność - obaj są naprawdę uroczy, sympatyczni, dowcipni, wcale więc nie dziwił tłum, który się koło nich kłębił - każdy miał ochotę pobyć trochę w tej atmosferze. Ania pobyła nieco dłużej, ja ruszyłam dalej, bo na horyzoncie dojrzałam czarne loki Katarzyny Grocholi - pisarka ta wprawdzie z kryminałami nie ma nic wspólnego, ale kto wie, kto wie... Bardzo sympatyczna i kontaktowa osoba, która wszystkie czytelniczki traktuje jak dobre znajome.

 


Potem razem z Anią poszłyśmy na kawę, żeby wzmocnić nieco nadwątlone siły. No i poczekać na panią Krystynę Siesicką. Wprawdzie nie napisała ona żadnego kryminału, ale dla naszego pokolenia to autorka kultowa - jako nastolatki zaczytywałyśmy się jej książkami, więc teraz miałyśmy ogromną ochotę zobaczyć ją, porozmawiać chwilę i zdobyć autografy.

No a później, jak już Ania wspomniała, udałyśmy się do kolejki oczekującej na autograf Stanisława Tyma, wprawdzie niezwiązanego z kryminałami, ale w końcu człowieka-legendy, który zagrał w najlepszych filmach Stanisława Barei, a w dodatku był ich współscenarzystą. W naturze jest jeszcze bardziej zachwycający niż na ekranie, bardzo szarmancki - wstaje na powitanie kobiet, a Anię - córkę szkolnego kolegi - uściskał tak gorąco, że aż zazdrość brała.

Ania musiała wcześniej opuścić Targi, więc na dalsze polowanie udałam się sama. Spotkałam w tłumie panią Martę Obuch, która wraz z mężem krążyła między stoiskami. Poznałam szanownego małżonka, pierwszego recenzenta książek pani Marty. Okazało się, że obojgu nam się bardzo podoba twórczość jego żony.

Kolejną autorką, której autograf udało mi się zdobyć, była Monika Szwaja. Wprawdzie to autorka humorystycznych romansów, ale w swoim dorobku ma jeden kryminał - „Powtórka z morderstwa”, bardzo zabawny. I w ogóle uwielbia kryminały. A poza tym to osoba tak sympatyczna i z tak ogromnym poczuciem humoru, że to naprawdę przyjemność zamienić z nią choć kilka słów.



Byłam już solidnie zmęczona, a jeszcze musiałam wdrapać się na piętro, bo tam miała podpisywać swoje książki Irena Matuszkiewicz. Nawiązałam z nią kontakt przez Internet jeszcze przez Targami i umówiłyśmy się, że tam się spotkamy. Pani Irena ma w swoim dorobku kilkanaście książek, w większości to literatura kobieca (ale niemal zawsze z wątkiem sensacyjnym), a dwie z nich to najprawdziwsze kryminały - „Nie zabijać pająków” i „Czarna wdowa atakuje”. Książki mają znakomicie poprowadzoną intrygę kryminalną, korowód barwnych postaci i ogromną dawkę humoru - czyta się je jednym tchem. Porozmawiałyśmy sobie trochę o życiu i o książkach i zapewne porozmawiałybyśmy jeszcze dłużej, gdyby nie to, że ktoś wpadł na pomysł zamienienia Targów Książki w jarmark rozmaitości - dudnienie egzotycznych bębnów, rozlegające się po całym Pałacu Kultury, powodowało, że trzeba było niemal krzyczeć, żeby się zrozumieć.

Tak więc, mimo zmęczenia, Targi uważam za bardzo udane. Wprawdzie spotkał mnie ogromny zawód, bo Maja Kotarska, jedna z moich ulubionych autorek, która napisała dwa znakomite i super śmieszne kryminały: „Dracena przerywa milczenie” i „Strusie jajo” odwołała swój przyjazd, ale mimo wszystko warto było się wybrać, choćby po to żeby zobaczyć, jak wiele książek się u nas wydaje i jak wiele osób jest nimi zainteresowanych. W środku kłębiły się tłumy, a kolejka przed kasą była tak długa, jak w poprzednim ustroju kolejki po pomarańcze, cytryny czy inne atrakcyjne towary.

No a dla nas, Klubowiczów, najważniejsze jest, że ciągle powstają nowe kryminały. Będzie co czytać!

Z klubowym pozdrowieniem
AL

 

 

 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.