Relacja ze Spotkania Klubowego 2/2011 | Klubowe wieczory
Relacja ze Spotkania Klubowego 2/2011

Wieczór z Kobrą

Kobra Kobrze nierówna. Przekonali się o tym uczestnicy piątkowego spotkania u Ani Niklewskiej, podczas którego łyknęli aż dwie "Kobry" na raz. Na pierwsze danie poszła "Żona z orchideami" z 1974 roku w reżyserii Andrzeja Zakrzewskiego ze znakomitą, zdawałoby się, obsadą w postaci Barbary Wrzesińskiej, Józefa Duriasza i Andrzeja Kopiczyńskiego. Film okazał się jednak kompletną porażką i nie uratowali go nawet Pola Raksa i Roman Wilhelmi na drugim planie. Po prostu nic nie mogło wygrać z tak ciężkawą grą głównych bohaterów. Jeżeli komuś trudno jest sobie wyobrazić, że dobry aktor może grać źle, niech sobie tę Kobrę obejrzy. Inaczej nie uwierzy. Z widowni sączącej wino w trakcie projekcji (no, doprawdy, żadnego poszanowania dla sztuki) padł celny komentarz na temat dwóch i jedynie dwóch rodzajów min aktorki: pierwsza mina - zdziwniona, druga - przestraszona. Na tym kończyły się środki wyrazu Wrzesińskiej.
Jej partner (Duriasz) grał twarzą zdecydowanie lepiej, chodził jednak krokiem uwiązanego na sznurku robota. Urozmaiceniem tego sztywnego teatro - filmu było kilka kawałków Led Zeppelin wrzuconych jako podkład muzyczny dla trzech scen plenerowych, podczas których: jechano samochodem, wysiadano z samochodu i wsiadano do niego. Całość trwała godzinę i była o godzinę za długa.

Na szczęście istnieją takie formy teatralne, gdzie aktor sam jest sobie panem (o ile reżyser mu na to pozwoli). W 1962 roku Jerzy Gruza obsadził Zbigniewa Cybulskiego w monodramie "Sammy" opartego na tekście Kena Hughesa. Rzecz niedługa, bo ok. 40 minutowa, lecz pełna narastającego z każdą sekundą napięcia. Oszczędna scenografia i zróżnicowana długość ujęć koncentrowały uwagę widza na rzeczach niezbędnych. Było też kilka dodatkowych smaczków. Ciekawostką, która stała się przyczynkiem do dyskusji, było, na przykład, obsesyjne kręcenie koglu - moglu przez bohatera dramatu. Zdekoncentrowało to trochę widzów - każdy zaczął zastanawiać się czy jadał i czy lubił jadać kogel - mogel w dzieciństwie oraz czy ciężko go ukręcić, a także jakie proporcje należy stosować.

Skoro o jedzeniu mowa, pozwolę sobie na przeskok z ekranu w kierunku stojącego przed nim stołu i zgromadzonych wokół niego biesiadników. Otóż w antrakcie zostali oni poczęstowani dość specyficznym wyrobem, który lekko niepokoił swoją nazwą i składnikami. Był to Tort Kanapkowy mający w składzie rybę, kawior i śmietanę. Podobno jedzą to w Szwecji. Lękliwie zabrano się za konsumpcję, ale było warto. Poza tym, raczono się winem w dwóch odcieniach i trzech stopniach słodkości.

Dotknięto również spraw merytorycznych. Dokonano spisu posiadanych w przez klubowiczów Kóbr i ustalono raz na zawsze, że należy rozróżnić trzy rodzaje sensacyjnych produkcji telewizyjnych minionej epoki: Teatr Kobra, Teatr Sensacji i Teatr Rozrywki. I tych pojęć żaden sznujący się klubowicz nie powinien nigdy pomylić.
W spotkaniu udział wzięli: Anna Niklewska w roli gospodyni, w roli gości natomiast: Anna Lewandowska, Helena Sekuła, Iza i Tadeusz Selbirakowie oraz Zbyszek Kowalewski, w roli Prezesa - Grzegorz Cielecki, Amudena Rutkowska w roli narratora.

Amudena Rutkowska

 

© 2001-2011 Klubowicze - Klub MOrd. Polskie kryminały milicyjne. Klub Kryminalny. Powieść milicyjna, kryminalna i szpiegowska. Kryminał PRL. Morderstwo w PRL.